
Kiedy szesnastolatka powoli doszła już do siebie,zamrugała powiekami niepewna czy to tylko przypadkiem nie sen.
Tak bardzo nią wstrząsnęło ujrzenie tych cudnych granatów jej najważniejszego przyjaciela w życiu,że niebezpiecznie podskoczyło jej ciśnienie.
-Seiya…to Ty…to naprawdę Ty…-nie dokończyła,gdyż z wrażenia zaczęła osuwać się na podłogę.
Dzięki błyskawicznej reakcji Fighter i stojącego obok piaskowłosej Taikiego,udało się zapobiec niechcianemu spotkaniu Bunny z podłożem.Obaj troskliwie wyczekiwali,aż Króliczek się ocknie.
W tym czasie Mina z Kino zeszły na dół po wodę i chustę,aby pomóc swoim przyjaciołom.Wszystkie czarodziejki wraz z trzema gwiazdami uznały,iż odłożą rozmowy z nimi aż ich księżniczka odzyska przytomność.To było teraz najważniejsze.Oczywiście widząc całą trójkę były bardzo oszołomione i zachwycone.Zanim Tsukino straciła przytomność sprawdzały najpierw czy są prawdziwi,a potem to czy przypadkiem nie śnią.
-Seiya,jak to możliwe-pytała głęboko poruszona nie tylko obecnością granatowookiego,lecz także ich braci-myślałam,że już nigdy się nie spotkamy-zachlipała zarumieniona ze łzami w oczach.
-Powiedzmy,że to zasługa pewnej narwanej wspólniczki-wymownie zerknął na Tennoh,siedzącą teraz spokojnie przy stoliku razem ze swoją Michi,Pluto i Tomoe.
-Nigdy mnie nie przekonasz do tego,iż to ona nagle zmieniła zdanie-pokręciła głową zaśmiawszy się przy tym.
-Przekonaj się sama-zasugerował,po czym podprowadził ją do outerek-chyba się nie boisz?
-Nie,skąd-zdecydowanie zaprzeczyła.
-Dlaczego o niczym mi nie mówiłyście-zaczęła dociekać prawdy od całej czwórki kobiet,a zwłaszcza od Udana-muszę się przyznać do tego,że chciałam was kiedyś poprosić o pomoc w nawiązaniu kontaktu z Kinmoku-dodała.
-Kociątko,po pierwsze,wszystko się zmieniło od kilkunastu tygodni,po drugie miałyśmy powody aby zatrzymać to w sekrecie…-odpowiadała pani wiatru wnikliwie patrząc na swoją przyszłą królową.
-A po trzecie,to miała być niespodzianka dla Ciebie-dokończyła za nią szczerze uśmiechnięta Kaioh.
-Teraz już nikt was nie rozdzieli-wtrąciła pewnym głosem zielonowłosa.
-Dziewczyny….nie wiem jak wam dziękować-wyznała podchodząc do każdej i uściskała je bardzo mocno,a do Haruki jeszcze skierowała słowa-dziękuję Ci raz jeszcze,bo wiem,jak trudno było szczególnie dla Ciebie to zadanie ściągnięcia Seiyi-ucałowała przyjaciółkę w policzek,na co ta odpowiedziała.
-Kociątko,wystarczy mi Twoje szczęście-pogładziła swoją księżniczkę po jej długich lokach.
Jednocześnie do tej wymiany zdań między outerkami a Usą,pozostałe wojowniczki zasypywały pytaniami swoich gwiezdnych przyjaciół.Nawet Rei uwiesila się zielonookiego,czym wpędziła bliską wybuchu złości Minako w szał.
-Mazepa-ryknęła z mocą na nic nie robiącą sobie z tego Hino-nie możesz sobie znaleźć innego faceta zamiast odbijać mojego-prychnęła wściekle.
-Oj,Mina,przecież Ci go nie ukradnę-broniła się zdumiona takim napadem złości u spokojnej zywkle Venus.
-No,mam nadzieję-ostrzegawczo spojrzała na Mars.
-Nie tylko Ty za nimi teskniłaś,Aino-wtrąciła uspokajająco Mako-a teraz błagam,zatopcie ten topór wojenny i chodźcie do wspólnego świętowania na cześć naszych kochanych gwiazdek-zaproponowała wesoło patrząc to na jedną,to na drugą,na koniec szepnęła do srebrnowłosego-nie przejmuj się,one zawsze tak mają,szczególnie,jak obie zakochane są w jednym facecie-znacząco spojrzała na zdziwionego Yatena.
