Zmienne koleje losu-cz.XXVII

Kiedy szesnastolatka powoli doszła już do siebie,zamrugała powiekami niepewna czy to tylko przypadkiem nie sen.

Tak bardzo nią wstrząsnęło ujrzenie tych cudnych granatów jej najważniejszego przyjaciela w życiu,że niebezpiecznie podskoczyło jej ciśnienie.

-Seiya…to Ty…to naprawdę Ty…-nie dokończyła,gdyż z wrażenia zaczęła osuwać się na podłogę.

Dzięki błyskawicznej reakcji Fighter i stojącego obok piaskowłosej Taikiego,udało się zapobiec niechcianemu spotkaniu Bunny z podłożem.Obaj troskliwie wyczekiwali,aż Króliczek się ocknie.

W tym czasie Mina z Kino zeszły na dół po wodę i chustę,aby pomóc swoim przyjaciołom.Wszystkie czarodziejki wraz z trzema gwiazdami uznały,iż odłożą rozmowy z nimi aż ich księżniczka odzyska przytomność.To było teraz najważniejsze.Oczywiście widząc całą trójkę były bardzo oszołomione i zachwycone.Zanim Tsukino straciła przytomność sprawdzały najpierw czy są prawdziwi,a potem to czy przypadkiem nie śnią.

-Seiya,jak to możliwe-pytała głęboko poruszona nie tylko obecnością granatowookiego,lecz także ich braci-myślałam,że już nigdy się nie spotkamy-zachlipała zarumieniona ze łzami w oczach.

-Powiedzmy,że to zasługa pewnej narwanej wspólniczki-wymownie zerknął na Tennoh,siedzącą teraz spokojnie przy stoliku razem ze swoją Michi,Pluto i Tomoe.

-Nigdy mnie nie przekonasz do tego,iż to ona nagle zmieniła zdanie-pokręciła głową zaśmiawszy się przy tym.

-Przekonaj się sama-zasugerował,po czym podprowadził ją do outerek-chyba się nie boisz?

-Nie,skąd-zdecydowanie zaprzeczyła.

-Dlaczego o niczym mi nie mówiłyście-zaczęła dociekać prawdy od całej czwórki kobiet,a zwłaszcza od Udana-muszę się przyznać do tego,że chciałam was kiedyś poprosić o pomoc w nawiązaniu kontaktu z Kinmoku-dodała.

-Kociątko,po pierwsze,wszystko się zmieniło od kilkunastu tygodni,po drugie miałyśmy powody aby zatrzymać to w sekrecie…-odpowiadała pani wiatru wnikliwie patrząc na swoją przyszłą królową.

-A po trzecie,to miała być niespodzianka dla Ciebie-dokończyła za nią szczerze uśmiechnięta Kaioh.

-Teraz już nikt was nie rozdzieli-wtrąciła pewnym głosem zielonowłosa.

-Dziewczyny….nie wiem jak wam dziękować-wyznała podchodząc do każdej i uściskała je bardzo mocno,a do Haruki jeszcze skierowała słowa-dziękuję Ci raz jeszcze,bo wiem,jak trudno było szczególnie dla Ciebie to zadanie ściągnięcia Seiyi-ucałowała przyjaciółkę w policzek,na co ta odpowiedziała.

-Kociątko,wystarczy mi Twoje szczęście-pogładziła swoją księżniczkę po jej długich lokach.

Jednocześnie do tej wymiany zdań między outerkami a Usą,pozostałe wojowniczki zasypywały pytaniami swoich gwiezdnych przyjaciół.Nawet Rei uwiesila się zielonookiego,czym wpędziła bliską wybuchu złości Minako w szał.

-Mazepa-ryknęła z mocą na nic nie robiącą sobie z tego Hino-nie możesz sobie znaleźć innego faceta zamiast odbijać mojego-prychnęła wściekle.

-Oj,Mina,przecież Ci go nie ukradnę-broniła się zdumiona takim napadem złości u spokojnej zywkle Venus.

-No,mam nadzieję-ostrzegawczo spojrzała na Mars.

-Nie tylko Ty za nimi teskniłaś,Aino-wtrąciła uspokajająco Mako-a teraz błagam,zatopcie ten topór wojenny i chodźcie do wspólnego świętowania na cześć naszych kochanych gwiazdek-zaproponowała wesoło patrząc to na jedną,to na drugą,na koniec szepnęła do srebrnowłosego-nie przejmuj się,one zawsze tak mają,szczególnie,jak obie zakochane są w jednym facecie-znacząco spojrzała na zdziwionego Yatena.

Zmienne koleje losu-cz.XXVI

*komki mile widziane.

🌌🌙⭐💞

Kiedy wyczekiwana grupa przyjaciół zbliżała się do umówionego miejsca,Michiru zasugerowała,aby bracia Kou poczekali za drzewem na sygnał wysłany za pomocą jej zwierciadełka,aby one same najpierw spotkały się z towarzyszkami.

Zanim tu dotarli,Seiya postanowił kupić po drodze purpurową różę.Nie chciał pokazać się z pustymi rękami przed jego słodkim cukiereczkiem.Jedna wystarczy,ponieważ ona była dla piosenkarza najważniejszym kwiatem,kwitnącym w jego sercu,duszy i umyśle.Czuł to całym sobą.

Cztery piękne wojowniczki,spokojnym aczkolwiek pewnym krokiem podeszły do swoich dawno nie widzianych przyjaciółek.

Z każdą przywitały się niezwykle ciepło i długo.Nawet dumna Haruka pozwoliła sobie na odrobinę cieplejszych słów niż do tej pory.

-Usagi-zaczęła dumnie jej ukochana Minako-tęsknisz za nim,prawda-zagaiła cierpliwie oczekując szczerej odpowiedzi i bacznie obserwowała złotowłosą.

-Ja….to znaczy…-dukała obawiając się porywczej pani wiatru-wiem,że nie pozwolicie nam być razem-załkała smutno zalewając się wstydem i poczuciem winy.

-Już nie musisz się nas obawiać ani ukrywać swoich uczuć,Bunny-odrzekła Uran kojąco kładąc dłonie na jej ramionach.

-Bałam się was poprosić o pomoc w nawiązaniu kontaktu z Seiyą-wyrzuciła trzęsąc się z przejęcia.

-Dlatego jedna z gwiazd musiała zginąć,aby to teraz zmienić-dodała tajemniczo trzymająca się dotąd z boku wojowniczka zniszczenia i odrodzenia.Po czym dołączyła do nowo przybyłych.Kaioh zeszła na dół rzekomo do toalety.W rzeczywistości oddaliła się,aby móc skierować lusterko w stronę czających się trzech gwiazd.

-Zanim wszystko się wyjaśni,proszę was o zamknięcie oczu i zatkaniu uszu-poprosiła stanowczo z tajemniczym uśmieszkiem Tennoh.

Wszystkie spojrzały na siebie,ale spełniły ostatecznie prośbę piaskowłosej.Każda myślała ,w jakim celu mają tak postąpić.Przecież to miała być niespodzianka dla Usagi,więc dlaczego one też zostały poproszone o to?

Jeszcze chwilka,jeszcze momencik,i już po chwili miały poznać powód takiej a nie innej prośby Urana.

Granatowooki bezszelestnie podszedł wzruszony do ukochanej,wpatrując się w jej uroczą twarzyczkę.Z trudem trzymał pod powieką gorące łzy.Drżał.Jedną dłonią pogładził prawie nie dotykając chłodny policzek swojemu Króliczkowi.

Rozgrzane do granic wargi zbliżył do jej własnych.Musnął je niczym trzepot skrzydeł motyla,zabierając jej myśli poza granice możliwości.

Złotowłosa poczuła jakby przyjemne porażenie prądem rozlewające się po wszystkich zakamarkach jej serca,duszy i ciała.Płonęła od środka zapominając o wszystkim.Uroniła cicho łzę,którą z pełnym oddaniem scałował zanim zaczęła otwierać swoje książęce oczęta.

Zmienne koleje losu-cz.XXV

Podczas nieobecności strażniczek na Ziemi,minęło już kilka dobrych tygodni.Rodzice Minako zaniepokojeni jej zniknięciem wszczęli poszukiwania ukochanej córki.Wypytywali najbliższe przyjaciółki o to,gdzie teraz się podziewa.Gdy usłyszeli od młodziutkiej Tomoe wyjaśnienia,wstrzymali się z wnioskami.Oczywiście,Hotaru nie wyjawiła całej prawdy,pozostawiając pewne informacje na przyszłość,kiedy rodziny wszystkich czarodziejek będą mogły poznać prawdę o swoich córkach.

Dziewczęta rozpoczęły już nowy rok szkolny.Od ostatniej rozmowy złotowłosej z narzeczonym,jej nastawienie do obowiązków uczennicy zmieniło się diametralnie.Zrozumiała,że skoro ma w przyszłości rządzić światem,nie może pozwolić sobie na kpiny ze strony kogokolwiek.Można by stwierdzić nawet,że dojrzała do tej roli.Zachowanie również przestało przypominać dziecinadę,choć nie pozbyła się tego tak całkowicie.W wolnych chwilach nie stroniła od żartów czy dobrej zabawy.W końcu jeszcze była nastolatką.A kiedy miała się wyszaleć,jak nie teraz?Kiedy szukała wyciszenia,znajdowała wspólny język z Michiru.Razem dyskutowały o sztuce,kulturze i podróżach.Starsza przyjaciółka cierpliwie odpowiadała na wszelkie pytania.Jej zdziecinniała księżniczka teraz zaimponowała aż tak widoczną zmianą.Czasami spotykały się we trzy,z porywczym Uranem,ale stosunki między nimi stały się bardziej zażyłe.Dopiero od wizyty Mamoru,przystopowały ze spotkaniami z wiadomych powodów.Haruka potrzebowała czasu,aby to sobie wszystko poukładać w głowie,a Kaioh nie chciała przypadkiem sypnąć o czekającym je zadaniu.Błękitnooka bała się wspomnieć o trzech gwiazdach przy nazbyt impulsywnej pani wiatru.

Zebrane we trzy,spędzały wolny środowy wieczór w świątyni Hikawa,gdyż Usagi wykręciła się korepetycjami z japońskiego a Hotaru wybrała się do swojej przyjaciółki Ran,aby wspólnie z nią odrobić lekcje.Zniecierpliwiona nieobecnością Minako,wydzwaniała do najmłodszej czarodziejki.Gdy usłyszała,żeby wytrzymały jeszcze jeden dzień,dopiero się nieco uspokoiła.

Tymczasem Tsukino przed snem, zapaliła jak co wieczór od otrzymanego listu, świecę z intencją powrotu jej najdroższego przyjaciela z Planety Pachnących Oliwek.Przez cały ten okres,kiedy Aino wspólnie z Michi,Pluto i piaskowłosą opuściły Ziemię,dzielnie wspierały swoją księżniczkę,odganiając od niej ponure myśli krzyczące o przypuszczeniach co do tego,co mogło stać się z najlepszymi przyjaciółkami. .

Dwa dni później w piątek po szkole miały wyciągnąć Bunny do ulubionej kawiarni Crown,gdzie czekałyby na pojawienie się Tennoh i pozostałych dziewczyn z jakże długo oczekiwaną niespodzianką dla sailor moon.

-Dziewczyny,czy to konieczne- zapytała niezadowolona błękitnooka-już nie jestem taka,jak kiedyś…-tu została złapana za rękę przez Rei,która uparcie ciągnęła ją w stronę budynku.

-Wiemy,Usagi-zacmokała niewinnie przewracając oczyma Ami-ale to dla Twojego dobra-dodała podśmiewując się z Tsukino.

-Chyba chcesz zobaczyć Minako-ciekawa odpowiedzi zapytała Mako,najpierw zakładając ręce na biodra,a potem wspomogła Mars,chwytając złotowłosą z drugiej strony.

-To…ona wróciła-zakoczona wydukała,gdyż wedle ich słów przed miesiąca,miała być za granicą jeszcze pół roku.

-No tak jakby-odrzekła uciekając wzrokiem Mizuno.

Już miała wszystko wyznać,gdy wymownie spojrzała na nią HIno.

-Ale…-broniła się moonka.

-Nie ma żadnego ale.Idziemy-rzuciła jej czarnowłosa.

Po czym wszystkie dotarły na miejsce.Usagi wróciły wspomnienia.

„Tak wiele nas tutaj połączyło”-pomyślała melancholijnie.

Na miejscu siedziała już przy ladzie fioletowowłosa nastolatka.Na widok całej grupy radośnie się uśmiechnęła z tajemniczym błyskiem w oku.Jej zadaniem było teraz dopilnowanie,aby znalazły się jak najdalej od drzwi wejściowych.Ponieważ można było tam wejść po schodach na piętro,unikając wścibskich spojrzeń,bardzo chętnie zaproponowała im zmianę miejsca.Dziewczęta niechętnie się zgodziły.W końcu tam nie było ich ulubionej loży,przypisanej tylko im.Jednak ostatecznie przystały na to,zastanawiając się,dlaczego Tomoe tak zależy na tym.Nie spodziewały się jednak wizyty pozostałej dwójki.

Zmienne koleje losu-cz.XXIV

Fanko,to powinno się Tobie spodobać.
🎆💝🎇


Gdy ziemskie strażniczki znalazły się w gościnnej komnacie Aino i Pluto,zaczęły naradzać się wyciągając wnioski.

-I co o tym sądzisz,Venus-zainteresowana zapytała Michiru.

-Gdy zobaczyłam Gwiezdną Czarodziejkę Walki,dostrzegłam w jej sercu płomień nieszczęśliwej miłości i cierpienia-odpowiedziała zamyślona-to samo widziałam u naszej księżniczki jeszcze przed tą wyprawą-ciągnęła nieco ożywiona-ale teraz ten płomyk uległ zmianie.

-Czyli chcesz powiedzieć,że…-nie dokończyła domyślając się odpowiedzi piaskowłosa,badawczo obserwując siedzącą Minako.

-To przywróci radość w życiu obojga-uznała blondynka-gdyby nie nasza zgoda na wypełnienie prośby księcia Endymiona,za jakiś czas oboje zgasnęli by jak jedne z gwiazd na niebie.

-Teraz rozumiem,jak wiele zależało od naszej postawy-przyznała dumnie pani wiatru drapiąc się wymownie po swoich jasnych włosach-nie przypuszczałam aż takiej powagi sytuacji.Jest mi wstyd-spuściła głowę ciężko wzdychając.

-Nie zadręczaj się,pocieszyła ją zielonowłosa-ja też jestem winna.Skąd mogłam wiedzieć o Mamoru,Chaosie i tym,jak bardzo Bunny potrzebuje Seiyi,jak oboje potrzebują bliskości,aby żyć-dodała szczerze.

-Dlaczego nie widziałaś tego wszystkiego-spytała wstrząśnięta Tennoh-przecież jesteś strażniczką wrót czasu i przestrzeni-dociekała.

-Z jakiegoś powodu pewna siła blokowała moje możliwości zobaczenia tych rzeczy,dopiero Saturn mi opowiedziała swoje wizje-przyznała z mocą Setsuna.

Dzień później odbył się uroczysty bankiet,świętując korzystny wynik wyprawy dla obu stron.To był ostatni wieczór pobytu czterech dzielnych wojowniczek na Kinmoku.Maker i Healer także zapragnęły spotkać się z przyjaciółkami z pola bitwy z Galaxią.Kakyuu początkowo kręciła nosem,ale ostatecznie wyraziła zgodę z nakazem powrotu nie później niż tydzień od postawienia swoich nóg na błękitnej planecie.

Zmienne koleje losu cz.XXIII

✉🌃🌠😀💛

Następnego dnia po śniadaniu,cztery piękne ziemianki wybrały się na spacer razem z zielonooką i szatynką do ogrodu,gdzie mogły usłyszeć o tym,co działo się w ich życiu od powrotu na Kinmok.Zainteresowane dowiedziały się od Maker o odbudowie ich ojczystej planety,o stworzonej nowej gwieździe.Obie nie przyznały się do tego,że chciały nawiązać z nimi przyjaźnie.Myślały,że wojowniczki opacznie odbiorą tą informację.A przecież tylko polubiły swoje kompanki z pola bitwy podczas starcia z Galaxią.Z drugiej strony pragnęły rozwinąć znajomości z Aino i Ami o wiele dalej niż tylko stosunki czysto przyjacielskie.

Tymczasem Fighter zaszyła się we własnym pokoju z otwartym już listem przed sobą.

Droga Gwiazdo Walki. Kiedy będziesz czytać te słowa,ja będę tylko wspomnieniem.Doskonale wiem,jak bardzo pragnęłaś mojej Usako i to,że jak nikt inny zasłużyłaś na to,aby z nią być.Z pewnego powodu nie mogę dłużej dzielić swojego życia z księżniczką Serenity,którą jest Bunny.Dlatego świadomy swoich słów proszę,abyś przyjęła ją do swego życia.Pewnie zastanawiasz się,co jest we fiolce.To moje sproszkowane gwiezdne ziarno,zawierające całą moją moc przysługującą władcom Ziemi.Dzięki temu zyskacie uprawnienia do panowania nad planetą.Wierzę w Ciebie,że razem dobrze wypełnicie zadania jako król i królowa.Właśnie dlatego powierzam Wam oboje losy świata.Kiedy już nadejdzie dzień,kiedy wasze drogi życiowe staną się jedną,wsyp zawartość fiolki do picharu z winem,następnie rozlej po połowie do lampek i równomiernie wypijcie.Jestem pewny,że razem będziecie szczęśliwi.Przy okazji złamiecie czar rzucony przez Chaos na Usako.Po wypiciu zawartości kielicha,wkrótce będziecie mogli cieszyć się upragnionym potomstwem.Na koniec życzę Wam powodzenia na nowej drodze życia

Z ppoważaniem Mamoru Chiba,książę Ziemi Endymion”

Po przeczytaniu wiadomości,Seiyą targały różne emocje-od niedowierzania,szoku,żalu po końcowy wybuch radości.

-Króliczku…-wyszeptał sam do siebie niepewny,czy to przypadkiem nie sen-ona mnie potrzebuje-zaszlochał ze szczęścia.Miał wrażenie,jakby właśnie wygrał los na loterii.

Rozemocjowany wybiegł gwałtownie z komnaty,i,przewracając niechcący kucharkę z koszem owoców,popędził w poszukiwaniu czterech czarodziejek.

Gdy tylko się zbliżał,cała szóstka stanęła jak wryta na jego widok.

-A temu co-zapytał szeptem zdumiony Healer,patrząc porozumiewawczo na Taikiego.

Ten tylko wzruszył ramionami,gdy czarnowłosy rzucił się na wszystkich ściskając każdego z osobna.

-Dziękuję wam,dziękuję,Tennoh-podziękował z najszerszym uśmiechem,a samą Harukę podniósł do góry,okręciwszy się z nią wokół siebie-zabierzcie mnie do niej,błagam-padł na kolana prosząc o rychłą wyprawę.

-Kou,nie przeginaj-ostrzegawczo spojrzała na niego Uran.

-Bo co-zaczepnie dociekał granatowooki.

-Bo jak nie,to chętnie zagram na Twoich gwiazdorskich ząbkach-uniosła mu przed oczy zaciśniętą pięść.

Pozostali odeszli na bezpieczną odległość z zażenowaniem.

-Ja ich nie znam-oświadczyła Venus.

-Ja też nie-przybili sobie piątkę ze srebrnowłosym.

-Czy oni nigdy nie przestaną-zapytała znudzona ich wybrykami Kaio.

-Wiesz,jak Seiya będzie królem,to Haruka będzie musiała zmienić swoje postępowanie-odrzekła jej Pluto.

-Masz rację,Setsuno-zgodziła się Neptun.

-Nie mogę wprost uwierzyć,że nasz Seiya współrządzić światem razem z Bunny-pokręciła głową rozbawiona Maker.

Kilka chwil później wróciły wszystkie do siebie,tłumacząc po drodze uradowanej Dobrze,że potrzebują jeszcze dwóch dni i mogą wrócić na Ziemię.

Pozostałe dwie także poprosiły władczynię o pozwolenie na odwiedziny swoich ziemskich przyjaciółek.

Zmienne koleje losu-cz.XXII

Gwiezdna czarodziejka walki w tym samym czasie ćwiczyła w swojej komnacie jedną ze swoich najnowszych piosenek poświęconej jej ukochanemu Króliczkowi.Nie przypuszczała,że niedługo będzie mogła zaśpiewać ją tej,do której serce się wyrywało.

Po drodze do niej,Kakyuu zdążyła już się opanować,by nie zdradzać za wcześnie tej niewiarygodnie wesołej nowiny.

-Piękny utwór,moja piękna Gwiazdo Walki-pochwaliła wchodząc po cichu płomiennowłosa-chcę z Tobą pomówić

-Dziękuję,wasza miłość-usatysfakcjonowana rzekła klękając z pochyloną głową-czy czegoś sobie życzysz, księżniczko?

-Wstań,proszę-spokojnym głosem poprosiła-pszyszłam do Ciebie jako przyjaciółka.To dotyczy księżycowej księżniczki Serenity.

Fighter oczy rozbłysły ze zdumienia i niepokoju.Nie była pewna,czy przypadkiem coś się stało z jej Cukiereczkiem,czy też władczyni nie postanowiła jej wygnać.Z jednej strony czuła złość na Mamoru za złamanie obietnicy a z drugiej poczucie winy z powodu zdrady względem Kakyuu.

-Pewnie domyślasz się o obecności ziemskich strażniczek jej wysokości-zapytała płomiennowłosa ciekawa reakcji granatowookiej.

-Tak,czarodziejka Tworzenia mi wyznała,gdy wyczuła ich energię kiedy przelatywały w pobliżu gwiazdy opiekuńczej Majer-odrzekła Fighter-czy znowu coś się stało Ziemi-zzapytała z troską w głosie.

-Nie,wszystko jest dobrze-zapewniła ją władczyni-chcę tylko spytać,czy nadal pragniesz dzielić swoje życie z czarodziejką z Księżyca-bacznie przyglądała się teraz czarnowłosej.

-Co…jak to…-zaskoczona ale i uradowana propozycją zaczęła dukać nie wierząc we własne szczęście-przecież ona ma Endymiona.Nie chcę rozbijać ich związku-przyznała coraz bardziej bliska łez-nie mogę jej zranić-rozkleiła się całkiem.

-Wszystko zrozumiesz gdy spotkasz się z ziemskimi posłanniczkami wieczorem-oznajmiła Kakyuu-one także chcą was zobaczyć.Powiedz o tym swoim siostrom-kontynuowała-będę was oczekiwała w swoim gabinecie.

-Dobrze,wasza książęca mość-odpowiedziała ocierając krople z oczu.

Teraz była spokojniejsza,pełna nadziei i wdzięczności za dobry los.Miała tylko obawy co do reakcji pewnej piaskowłosej szajbuski.Nie wiedziała jeszcze,że to akurat ją zobaczy na Kinmoku.

Tymczasem cztery podróżniczki wyznaczyły już między sobą,która jeszcze pójdzie z Pluto i Miną na spotkanie ze średnią gwiezdną bojowniczką.Michiru zdecydowała się na poznawanie morskich stworzeń żyjących tutaj,niechętnie rozstając się z partnerką.

O zmierzchu trzy siostry czekały już na pojawienie się przyjaciółek.Gdy tylko zobaczyły,z kim mają przyjemność rozmawiać,miny im zrzedły.Trochę byli zdezorientowani widokiem najbardziej wrogo nastawionej czarodziejki,uroczej Minako i strażniczki czasu i przestrzeni.

-Czy to jakiś żart-zaczepnie powiedział Yaten-jeśli tak,to gdzie ukryta kamera-doczekał kpiąc.Nie dowierzał własnym oczom i próbował szukać haczyka,na który mieli się nabrać.

-To nie żaden żart,Sreberko-zalotnie odfukała mu Uran-nam też miło was spotkać.

„Czego one mogą od nas chcieć”-zastanawiała się Maker.

-Nie przypuszczałam,że to akurat Ciebie Tennoh będzie nam dane zobaczyć na naszej planecie-przyznała poważnie najstarsza z nich.

-Może najpierw omówimy z Tobą Seiya parę kwestii-rzuciła Aino-a z wami pogadamy jutro na spokojnie-spojrzała wymownie na pozostałą dwójkę.

Po chwili w pomieszczeniu zostały we cztery przyglądając się sobie nawzajem.

-Chyba już wiesz,co nas tu sprowadza-zapytała stanowczo Meio-nie musisz już ukrywać swoich uczuć wobec naszej Usagi nawet przed nami-dodała.

-Teraz masz szansę na spełnienie swoich marzeń-oświadczyła dumnie Uran-i to nie jest żadna podpucha.

-Przecież ona ma swojego Mamoru-zapytała zerkając wyczekująco na całą trójkę-chyba on jej nie skrzywdził-spytała nieco podenerwowana.

-Myślę,że odpowiedzi na te pytania znajdziesz tu-zdecydowanie oznajmiła Pluto podając kopertę i fiolkę trzymane w dłoni-nasz książę przysłał do nas swoich generałów z prośbą,abyśmy przekazały to Tobie.

Seiya badawczo przyglądał się fiolce.

-Co to jest-zapytał nie odrywając wzroku od przedmiotu.

-Nie wiemy-przyznała płomiennowłosa-moim zdaniem dowiesz się czytając list.

Kiedy spotkanie dobiegło końca,udali się do siebie na spoczynek.Dziewczęta razem uznały,że pogaduchy z dwoma pozostałymi odłożą na drugi dzień

Fighter długo nie mogła zasnąć pełna obaw i ciekawości tym,co miała przed sobą w liście.Niepokoilły ją ponure myśli krążące w głowie czarnowłosej.

„Jutro rano przeczytam”-postanowiła wyciszona już oddając się woli Morfeusza.

Zmienne koleje losu-cz.XXI

*miłego

***********************

Cztery niezwykłe przyjaciółki długo rozmyślały nad tym,co też działo się przez ten czas u gwiezdnych strażniczek.Z wiadomych względów,najbardziej ciekawa była Aino. Po rozmowie z Meio, ostudziła nieco swoje zapędy.Najpierw misja,potem przyjemności-stwierdziła ciężko wzdychając na samą myśl o srebrnowłosym.      Już od pierwszego spotkania marzyła,by gwiezdni koledzy polubili je choć trochę.Ostatnie wydarzenia przed ich powrotem na rodzimą planetę mogły zmienić nastawienie gwardzistów wobec nich,ale ambitna Venus pragnęła czegoś więcej od Healer.

Następny dzień rozpoczęły od zwiedzania pałacu i najbliższych terenów.Z powodu natłoku obowiązków Kakyuu,musiały poczekać z rozmową.

Razem przechadzały się po budynku,podziwiając każdy detal.Nawet dumna pani wiatru uznała,że warto było podjąć się zadania dla takich widoków.Wiernie towarzyszący im szlachcic imieniem Tetsu opowiadał najciekawsze wątki historii królestwa.

Sam pałac kształtem przypominał połówkę wieloramiennej gwiazdy,mieniącej się nie zliczonymi kolorami połyskując dzięki zawartemu w kamieniu pyłowi gwiezdnemu.W ogrodzie zaś mogły spotkać podobne rośliny do ziemskiej flory.

Po dwugodzinnym spacerze,ich kompan zasugerował powrót do pałacu na wieczerzę południową,po której miały spotkać się z płomiennowłosą.

Kiedy zakończyły spożywanie posiłku,miały jeszcze czas na poobiedni odpoczynek.

Siedząc w komnacie gościnnej,gdzie zostały ulokowane Pluto z Aino(Haruka z partnerką zajmowały osobne pomieszczenie obok),czekały cierpliwie na służącego,który miał je poinformować o oczekującej na nie Kakyuu w gabinecie narad,będącego jednocześnie pokojem podejmowanych posłańców.

Wewnątrz znajdował się wielki owalny stół,a przy nim zdobione krzesła z największym i najokazalszym pośrodku vis á vis drzwi.Księżniczka stała wpatrzona w widok za oknem,sprawiając wrażenie nieobecnej.Myślała nad tym,czego się obawiała.Teraz wszystko miało się zmienić.Tylko czy na lepsze?

-Miło nam znowu Cię ujrzeć,Pani-powitała ją pochylając się z szacunkiem Tennoh.

-Usiądźcie,proszę-wskazała miejsca obok siebie,zmieszanym głosem-a teraz przedstawcie mi powód waszej wizyty.

-Pewnie domyślasz się,dlaczego tu jesteśmy-zapytała ją pani czasu-ale zapewniam,że nie musisz się bać tego, co zaraz usłyszysz.

-Dobrze wiesz,jak głębokim uczuciem gwiazda walki darzy naszą przyszłą królową-rzekła z błyskiem w oku Kaio-zdajemy sobie sprawę jednak,jak trudno będzie Ci podjąć decyzję.

-Tak,macie rację-odrzekła smutno spuszczając wzrok-nie chcę jej stracić.Kto będzie nas bronił,gdy jej zabraknie-pytała roztrzęsiona,po czym kontynuowała-nie chcę patrzeć na cierpienie mojej strażniczki ani rujnować życia waszej przywódczyni-wyznała bliska łez.

-Czarodziejka z Księżyca została teraz sama,książę nie żyje,a jego ostatnią wolą było,aby związała się z Seiyą-oznsjmiła jej Aino lekko uśmiechnięta szczerze.

-Jaki macie pomysł,by wilk był syty i owca cała-zaciekawiona spytała z nutką nadziei w głosie.

-Gdybyś zgodziła się na powrót Fighter z nami,zmianiając na stałe w mężczyznę i związek z Serenity, to,za Twoim pozwoleniem,jesteśmy w stanie stworzyć portal łączący oba światy-zaproponowała zielonowłosa.

-Wtedy nawet gdy wróg zaatakuje,z dumą wesprzemy Twoich wojowników-obiecała Uran.

-Brzmi kusząco-stwierdziła ucieszona księżniczka-cała trójka będzie wniebowzięta.

-Musimy jeszcze zamienić parę słów z Seiyą-dorzuciła ciesząc się w duchu piaskowłosa.

-Dobrze,ale pozwólcie,abym sama go na to przygotowała-radośnie zaklaskała przy tym władczyni.

Następnie rozeszły się do pokoi,a sama księżniczka udała się do komnaty swoich gwiazdek.

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                        

Zmienne koleje losu cz.XX

*z dedykacją dla wszystkich czytających.

🌌🌕🌟💫

W tym samym czasie na Kinmoku,księżniczka Kakyuu przechadzała się po swoim bujnie kwitnącym ogrodzie w towarzystwie dwóch postawnych strażników:Ken’ichi’ego i Yoshito.Jej trzy bojownicze gwardzistki poświęciły na odpoczynek,zaszyte we własnych komnatach.Każda z nich rozpamiętywała swój pobyt na Ziemi tęskniąc za urodziwymi mieszkankami tej planety.Na swój sposób,próbowały nawiązać kontakt z przyjaciółkami,lecz ich władczyni nakazała im poczekać aż same się odezwą do nich.Aby utrwalić wspomnienia o ziemskim pobycie,Fighter tworzyła liczne piosenki poświęcone Króliczkowi,Maker stworzyła obraz ukazujący błękitnooką wiernie oddawszy w nim najważniejsze cechy czarodziejki,a Yaten zaczął pieczołowicie pracować nad rzeźbą jego boskiej Venus.Mogli się dzięki temu bezkarnie wpatrywać w ukochane całymi sobą,wzmacniając kiełkującego w nich uczucia.Chociaż Seiya nie potrzebował żadnego wzmacniacza.Żył tylko nadzieją na uśmiech losu,by złotowłosa zechciała dzielić z nim resztę swojego niezwykle długiego życia.Dopóki wszystkie gwiazdy nie zgasną.A nawet jeśli,on rozświetli jej istnienie będąc obok.Zawsze i wszędzie.

-Wyczuwam zbliżających się gości-oznajmiła płomiennowłosa strażnikom,nie wykazując żadnych emocji,choć w sercu wiedziała kto do nich zmierza ciesząc się niepewnie-przygotujcie proszę przyjęcie powitalne i przyjmijcie nasze przyjaciółki ciepło-nakazała starszemu Ken’ichi’emu.

-Tak,wasza wysokość-zasalutowawszy,strażnik skłonił się na znak posłuszeństwa-czy jeszcze czegoś sobie życzysz,księżniczko?

-Na razie nie,tylko nie wyjawiajcie tego jeszcze trzem gwiazdom-odpowiedziała poważnie-najpierw pragnę porozmawiać z przybyszkami i dowiedzieć się,co ich do nas sprowadza.

Po czym sama wróciła do pałacu przygotować się na dotarcie gości spoza ich części galaktyki.Strażnicy także odeszli,aby przekazać wytyczne reszcie gwardzistów i służbie.

Po kilku godzinach ich podróż dobiegła końca.Sądziły,że same będą musiały szukać pałacu i jego mieszkańców,lądując dość daleko od celu wizyty.

Zaskoczył je widok stojącej na ścieżce leśnej polany,na której się znalazły,władczyni we własnej osobie razem z dwoma strażnikami,dwoma pokojówkami i damami dworu.

-Witajcie w moim królestwie-serdecznie powitała nowo przybyłe-co was do mnie sprowadza-zapytała mimo domysłów,które wytrwale odsuwała od siebie.

-Nam też jest miło widzieć Ciebie,wasza książęca mość…-odrzekła jej najstarsza Pluto.

-Proszę,mówcie mi po imieniu-szczerze uśmiechnięta podeszła do czterech bojowniczek poznanych na Ziemi-jestem Kakyuu,nie zważajcie na to,kim jestem-dodała-po tym,co wszyscy przeszliśmy razem,jesteście mi bliskie jak siostry pomimo różnic.

-Jak sobie życzysz,Kakyuu-wtrąciła uradowana Tennoh.

-Przybywamy w pewnej nie cierpiącej zwłoki sprawie-oświadczyła Neptun-pewnie domyślasz się,jakiej-zadziornie się uśmiechając spytała.

-Tak,czuję co się święci-przyznała smutno władczyni Kinmoku-nie wiem ,co o tym myśleć-spojrzała błagalnym wzrokiem na cztery towarzyszki księżycowej damy.

-Może przejdziemy do Twojego pałacu i wszystko wyjaśnimy-zaproponowała milcząca do tej pory rozentuzjowana Venus.

-Dobrze,pójdźcie za mną i odpocznijcie po podróży-tu skierowała się do służby-przygotujcie im pokoje z dala od trzech gwiazd.Dopóki nie dowiem się czego oczekują,nie chcę niepotrzebnie łudzić nadziejami żadnej z gwiazd-a wy jak będziecie gotowe,dajcie znak a służba przyniesie wam posiłek.

-To będzie dla nas wielki honor być teraz w Twoim pałacu-życzliwie powiedziała zielonowłosa.

Po tych słowach cała grupa udała się do bajecznie pięknego pałacu.Cały połyskiwał w promieniach jednej z gwiazd budzących mieszkańców ze snów.

Zmienne koleje losu-cz.XIX

Po wielu trudach i bólach,szczególnie dla najbardziej porywczej czarodziejki,nadszedł czas niebiańskiej eskapady w bardzo odległe zakątki kosmosu.Zgodnie ustaliły,że Meio miała na nich czekać pod szkołą,a one same udadzą się po Venus. O zmierzchu w czwórkę miały opuścić błękitną planetę.Nie bardzo wiedziały,dlaczego z nimi ma się udać na Kinmok,ale Chiba tak-to z powodu tej wiedzy powierzył to zadanie nie tylko im trzem,lecz także Aino.

Jeszcze w poprzednim życiu jako Endymion z czasów księżycowego królestwa znano możliwości strażniczek z planety miłości.Ukrytym darem mogły przenikać wzrokiem do ludzkich serc,gdzie tlił się płomień miłości.Jeśli osoba była szczęśliwie zakochana,barwa przypominała blask Słońca-jasny,ciepły-jednym słowem wywołujący rozkwit życia.Natomiast u samotnych,nieszczęśliwie zakochanych-płomień był czarny jak noc.Im intensywniejszy,tym bardziej wywoływał u takiego delikwenta niechęć do życia,a nawet popychał wręcz do samobójstwa.Posyłając Minako z nimi,Chiba chciał,aby upewniła się,czy Kou nadal darzy takim uczuciem jak wcześniej jego najsłodszą Usako.Mimo wszystko zgodziły się wykonać ten-swego rodzaju-testament księcia.

Haruka zaparkowała swoje sportowe auto pod domem wojowniczki miłości i piękna.Obie podeszły do drzwi i cierpliwie naciskały dzwonek.

Jeden.

Cisza.

Drugi.

Nic.

Trzeci…

Znowu milczenie.

W końcu piaskowłosa nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć w kierunku okna Minako.

-Miiiiinaaaakoooo!!!!-włożyła w ten krzyk całą swoją energię,zeby tylko blondynka usłyszała.

W tym samym czasie Minako ćwiczyła jedną ze swoich piosenek.Nie tyle zapomniała o powierzonemu zadaniu,ale zwyczajnie przeciągnęło się jej nieco śpiewanie i rozmyślanie o srebrnowłosym.Musiała jakoś odrzucić te myśli.Teraz miała coś zrobić dla Bunny,a nie myśleć od razu o sobie.Najpierw księżniczka,potem ona.Tak jest właściwe.Nie chciała zawieźć.

Dopiero wybita szyba kamieniem ją postawiła w stan gotowości do działania.

Spojrzała na zegarek.Osiemnasta.

„AAAAAAaaaa”-krzyczała sama do siebie w myślach-„pewnie myślą,że zapomniałam”.

-Już lecę,pędzę w podskokach-usłyszały zdyszaną wojowniczkę,która już biegiem podążyła do drzwi zwarta i gotowa do wyprawy z szczerym uśmiechem wymalowanym na twarzy.Była pełna nadziei i uszczęśliwiona,że to ona a nie Hino została wybrana spośród najbliższych przyjaciółek Tsukino.

Złotowłosa z resztą ich grupy zażywała jeszcze kąpieli zarówno tych słonecznych,jak i w błękitnej toni oceanu/morza.Dzień był tak ciepły,że nawet po zmroku temperatura wskazywała jeszcze około trzydziestu stopni Celsjusza.

Zmienne koleje losu cz.XVIII

Gdy minęło już kilka dni od przeczytania wiadomości,Usagi miała zamiar wybrać się do domu na obrzeżach miasta,gdzie mieszkały cztery najsilniejsze spośród całej grupy czarodziejek.Chciała z nimi porozmawiać o swoich uczuciach i pragnieniach,by pomogły jej dostać się na planetę pachnących oliwek.Jednak najbliższe przyjaciółki zmieniły ten plan,wyciągając zakłopotaną Tsukino na plażę.Tym sposobem w czwórkę miały możliwość spędzić przyjemnie wolny czas.Tylko Minako postanowiła przygotować się mentalnie do podróży.Obiecała sobie panować nad podekscytowanym jej serduszkiem.Nie mogła uwierzyć ani doczekać się spotkania niezwykłego obiektu jej westchnień.Odliczała godziny do umówionego spotkania z Haruką,jej towarzyszką i Plutonem.Wspólnie przydzieliły pozostałym zadanie trzymania złotowłosej z dala od szkoły,a zwłaszcza dachu.

W tym samym czasie,w domu outer senshi.

-Michi,nie uważam,że powinnyśmy powiedzieć o wszystkim Kociątku-zapytała piaskowłosa pustym wzrokiem utkwionym w okno ich pokoju-znowu będzie niezadowolona.

-Też tak pomyślałam-zgodziła się Neptun-moim zdaniem ma prawo wiedzieć o wszystkim.Jednak…-zapauzowała tu szukając odpowiednich słów-tak wiele dla nas wszystkich zrobiła i nadeszła pora,abyśmy to my sprawiły jej niespodziankę.

-Masz rację-objęła ją czule odwracając wzrok ku jej zwierciadło-zdradzając nasze zamiary to nie będzie niespodzianka…

-I będziesz mogła przy okazji lepiej poznać tego imbecyla do potęgi entej-dokończyła za nią jej ukochana uśmiechając się szelmowsko.

-No to nie pozostaje nam nic, jak powiadomić Venus i Setsunę o gotowości odbycia tej podróży i wykonania misji-stwierdziła pewna siebie Uran-kiedy powinnyśmy Twoim zdaniem to zrobić?-zapytała morskowłosą.

-Myślę,że za trzy dni-odpowiedziała- Aino do tej pory ostudzi swoje emocje a my będziemy mogły spędzić miło czas razem-dodała radośnie przytulając mocno Tennoh.

-Michi,mówiłam Ci,że jesteś aniołem-rzekła piaskowłosa patrząc na partnerkę.

-Wiele razy..

Później obie wybrały się do teatru na pewną bardzo interesującą sztukę.Po drodze zadzwoniły do długowłosej blondynki z charakterystyczną kokardą na głowie,aby poinformować o dniu wyprawy.