Zmienne koleje losu-cz.XVII

*Anyżku,to dla Ciebie 🙂

Nazajutrz rano po wizycie niespodziewanych dawnych wrogów,a jednocześnie kompanów jej wybranka,złotowłosa zastanawiała się długo,co może być w liście.Nie chciała od razu otwierać otrzymanej od nich przesyłki.Musiała przemyśleć też to,co usłyszała od samych posłańców jego książęcej mości. Nie była pewna szczerości ich intencji,lecz jej uczucia względem Mamoru kazały jej z rezerwą przyjąć propozycję,zachowując na razie dystans.

Gdy tylko otworzyła kopertę,zaczęła powoli czytać.Zamurowało ją,Po chwili przypomniała sobie rozmowę z narzeczonym,miesiąc po powrocie trzech gwiazd wraz z ich księżniczką do domu.

>>Flash back<<

Tego dnia razem z brunetem,złotowłosa wybrała się na spacer do parku Juuban. Tam wiele pozytywnej energii zostawił po sobie jej gwiezdny przyjaciel podczas pobytu na Ziemi.

Chiba jeszcze będąc w krainie umarłych,dobrze obserwował Bunny i jej nowo poznanego przyjaciela.Widział,jak wytrwale zaangażowanie Fighter wobec czarodziejki,jak dba o nią,wspiera i chroni,nie licząc na nic w zamian.Już wtedy doszedł do wniosku,że będzie dobrym jego następcą.

-Usako-zaczął niepewnie-zapewniam Cię,że nadal Cię kocham i pragnę Twojego dobra.Zawsze będę przy Tobie,jednak muszę opuścić Tokio jeszcze w tym miesiącu-pominął tu niewygodny temat powodu wyjazdu-nie pytaj mnie proszę,dlaczego ani nie domagaj się ,abym Ciebie zabrał ze sobą-wymownie wyznał patrząc poważnie w oczy Tsukino.

-Mamo-chan,ale co z naszą przyszłością?-dociekała roztrzęsiona i zaniepokojona-Chibiusa…-zaszlochała bezradnie łapiąc się za głowę.

-Nie martw się,księżniczko-uspokajającym głosem położył dłoń na ramieniu z pełnym nadziei wzrokiem z błyskiem w oku-wszystko będzie dobrze,jeśli Ty będziesz szczęśliwa.Kiedy byłem poza światem żywych,widziałem dobrze jak on Cię kocha,jak staje się Twoim cieniem,choć wcale nie musiał-kontynuował-Seiya,to on skradł Twoje serce,choć nadal próbujesz temu zaprzeczać.Widzę to w Twoich oczach,dostrzegam jego blask.On zasługuje na ciebie bardziej niż ja-dodał.

-Mamoru…-zwiesiła ciężko głowę.

Dotarło do niej wszystko.Teraz mogła czekać.

>>Koniec Flash back<<

„Mamoru mówił wtedy poważnie”-przeszło złotowłosej przez myśl.

„Najdroższa Usako.

Jeśli to czytasz,mnie już nie ma .Pamiętasz naszą rozmowę nie tak dawno?Nic się w związku z tym nie zmieniło.Jestem pewny swoich słów tak wtedy,jak i teraz pisząc te słowa.Musisz wiedzieć,że pozostając z Tobą mógłbym niechcąco wyrządzić wam wszystkim krzywdę,dlatego musiałem odejść byś nie naciskała.Dobrze znam Ciebie i Twoje strażniczki,ale nie chcę nikogo narażać-a zwłaszcza Ciebie,Serenity.Wierzę,że z Kou stworzysz jeszcze lepsze jutro.On zasługuje na Twoją miłość bardziej niż ktokolwiek inny na świecie.Zachowaj pierścionek i wspomnij mnie czasem.Dbajcie o świat i swoje potomstwo.Nie dziw się,niedługo zrozumiesz o czym mówię.Tylko daj sobie i jemu szansę.

Całuję i życzę spełnienia marzeń i szczęścia.

Na zawsze Twój.Mamoru Chiba”.

Po przeczytaniu wiadomości,Usagi bardzo była roztrzęsiona,lustrując każdą linijkę kilkakrotnie.

Tak-teraz była ,ale i pełna obaw.Z jednej strony wypełniła ją fala przyjemnego ciepła na myśl o upojnych chwilach z ukochanym spoza tego świata,a z drugiej niepokój o córkę,którą poznała i pokochała mimo jej niewyparzonego języka.Teraz przyszłość miała być zgoła inna.Rozmyślała jak skontaktować się zarówno ze zniewalającym gwiezdnym przyjacielem jak i jego władczynią Kakyuu,którą chciała lepiej poznać.

Zmienne koleje losu-cz.XVI

-Jakim cudem wiedzieliście,gdzie nas szukać-zapytała pełna obaw piaskowłosa dodając-przecież wy nie żyjecie-zaakcentowała ostatnie dwa słowa.

Wszystkie outer senshi znały los generałów choć nie wiedziały o złamanemu zaklęciu i klątwie za karę przez siły wyższe.To było dla nich swego rodzaju katharsis.A książę starannie ukrywał fakt o ich istnieniu po zwycięstwie Sailor Moon nad królową ciemności-Metalią.

-To długa historia,czarodziejko-usłyszała od białowłosego,gdy ten zajrzał intensywnymi oczyma w jej własne-dzięki pewnemu zdarzeniu mamy okazję wynagrodzić wszystkie nasze winy i cieszyć się wśród żywych-przyznał ukrywając smutną prawdę o tej przyczynie ich powrotu z zaświatów.

-Pozostała dwójka także jest-wtrącił szatyn-niedługo ich zobaczycie.

-Życzeniem naszego Pana było,abyśmy dołączyli do armii księżycowej księżniczki-dorzucił pierwszy z nich.

-Jaką mamy pewność,że nas nie zdradzicie tak jak Ziemi i jej władcy?-podejrzliwie pytała Uran,wnilliwie wpatrzona w obu z założonymi rękami na piersi.

-Nie kłóćcie się-przerwała Pluto-to i tak zależy od niej.Nie możemy podważać jej zdania.Poza tym uważam,że musimy dać sobie czas na ostateczne tak czy nie-ciągnęła dalej przyglądając się zarówno generałom jak i Haruce-dopóki nasza Pani nie wypowie się na ten temat,będziemy was kontrolowały a sami trzymajcie się na dystans od nas i pozostałej piątki.

Po tych słowach pożegnały długowłosych,udających się do wynajętego przez siebie lokum w dzielnicy,gdzie mieszkała Tsukino-ich potencjalna przyszła zwierzchniczka i królowa.

Same prowadziły jeszcze dyskusję między sobą w kuchni przy popijaniu czegoś na uspokojenie.Poza najodpowiedzialniejszą z nich-Satsuną,obie sięgnęły po coś mocniejszego.Porywcza wybrała Whisky a jej partnerka Gin z tonikiem.

Zmienne koleje losu cz.XV

*fanko,dziękuję za wszystko.

💛⭐💖⭐💛⭐💖⭐💛⭐ 💖⭐💛

Kiedy tak zielonowłosa strażniczka czasu rozmawiała z długowłosymi wojakami księcia Ziemi w przedsionku ich sporego domu-z wiadomych względów nie wpuściła ich jeszcze do środka-dwie pozostałe mieszkanki spędzały wspólnie czas u siebie na górze w pokoju.Najmłodsza przebywała wtedy na wakacyjnych zajęciach jakie prowadziła jej szkoła.Tego dnia odbyły się zajęcia z tańca,za którymi nie całkiem przepadała.Wolała podróże i pływanie.No ale to nie ona wybierała zajęcia dla uczniów szkoły.

W pewnym momencie zachciało im się deseru,więc zeszły na dół do kuchni,aby upichcić coś dla wszystkich.

Przechodząc między schodami a pomieszczeniem mogły doskonale rozejrzeć się dostrzegając osoby spoza ich grona jakie przebywały w przedsionku razem z główną lokatorką tego budynku.Kątem oka zauważyły znajome postacie,intensywnie wpatrując się w nich by przypomnieć sobie kim są.

„To niemożliwe”-myślała wstrząśnięta piaskowłosa zasłaniając usta z niedowowrzaniem.

Coś w niej nagle nakłoniło ją do zareagowania.Stojąca obok Kaio także miała zamiar coś zrobić,jednak czekała na to co zrobi dumna pani Uran.

Haruka zaciskając pięści nie wytrzymała.Z miną skwaszonej octem od siedmiu złodziei,pędem rzuciła się w kierunku niczego nie spodziewających się gwardzistów wściekle mrucząc najróżniejsze epitety pod nosem.

Za nią wiernie podążyła przerażona Neptun próbując powstrzymać partnerkę przed popełnieniem zbrodni.Nie udało się to jej.Zanim chwyciła Tennoh,ta zdążyła już rzucić się z pięściami na pobladłego już ze strachu Kunzite.

-Czego wy tu szukacie,czego chcecie-warczała mówiąc to całą siłą potrząsając białowłosego nie dając mu możliwości na odpowiedź-mało wam krzywd jakich się dopuściliście przeciwko naszej planecie i swojemu księciu zdradzając go-trzaskała pytaniami coraz bardziej podminowana.

-Haruka!!!-tyle tylko zdołała rzucić jej partnerka chcąc odciągnąć ją od strażnika.

-Wynoście się stąd,pókim dobra-siłą starała się wypchnąć niepożądanych gości za drzwi.

Pluto nie wytrzymała i pierwszy raz w życiu podirytowana wybuchnęła,choć do tej pory raczej była opanowana w każdej sytuacji.

-Uranie,zlituj się do jasnej anielki-krzyczała całkiem wyprowadzona już z równowagi Meio-to Mamoru ich przysłał-wskazała ręką zszokowanych mężczyzn.

Przez kilka sekund nastała przejmująca cisza.Słychać było jedynie miarowe tykanie antycznego zegara stojącego w przedpokoju.Każda z obecnych osób podejrzliwie przypatrywała się pozostałym.Z początku nikt nie ośmielił się przerywać tej chwili.Pierwszy odezwał się długoowłosy blondyn nieco spokojniejszy.

-Ona mówi prawdę-oznajmił zdumionej Tennoh z przeszywającym na wskroś wzrokiem wbitym w czarodziejkę-spytajcie Plutona-pokazał im Meio trzymającą w rękach kopertę i fiolkę z poważnym wyrazem twarzy.

-Nie podoba mi się Twoje zachowanie,Uranie-odparowała przez zaciśnięte zęby stanowczym wzrokiem utkwionym na zdezorientowaną i zbitą z tropu-to nie przystoi nam wojowniczkom,takie zachowanie-kontynuowała-potem Ci wszystko wyjaśnię.

Zmienne koleje losu-cz.XIV

🙂

🔭🌌✨

Kiedy cztery mieszkanki spedzały czas na swoich sprawach w pokojach,usłyszały pukanie do drzwi.Tym razem to najstarsza zielonowłosa postanowiła sprawdzić kto się do nich dobija.

–Ciekawa jestem kto składa nam wizytę-oznajmiła zamyślona Tennoh,podczas gdy razem obejmowały się z Neptunem siedząc na sofie przy dźwiękach płynącej melodii z wieży Hi-Fi.

-Może to któraś z przyjaciółek księżniczki-wruszywszy ramionami stwierdziła partnerka.

Jakież było zdziwienie Meio gdy ujrzała dawno nie widzianych gwardzistów Endymiona jeszcze z czasów królowej matki Selene.Nie bardzo była pewna czy pojawili się w pokojowych zamiarach.Uznała że póki co wysłucha przybyszów pozostając czujną w stosunku do mężczyzn.

-Skąd wiedzieliście gdzie nas szukać i kto was nasłał-zaniepokojona spytała przyglądając się bacznie zarówno starszemu jak i drugiemu z generałów.

Dobrze wiedziała kim są i jaką rolę odgrywali w czasie zagłady Księżycowego Królestwa.Przyrzekła sobie trzymać się od nich na dystans.Nie miała gwarancji co do szczerości intencji z ich strony.

-Dzień dobry,czarodziejko z Plutona-usłyszała z ust Kunzite-przybywamy w pokoju…

-Zostaliśmy przysłani przez Endymiona-przerwał mu Zoisite-poprosił nas,wręcz wymusił byśmy tu zawitali.

-To prawda-potwierdził białowłosy-kazał nam przekazać list i fiolkę,abyście dostarczyły je na Kinmok-kontynuował nieco zmieszany-nie wiem co to jest ani gdzie,ale wiem tylko że macie podać to jakiejś Sailor Star Fighter-tu podał wyjęte przedmioty z plecaka czarodziejce.

-W dodatku kazał też przyłączyć się do was by chronić księżniczkę Serenity-dorzucił długowłosy blondyn ze związanymi włosami.

-Setsuna- niespodziewanie dołączyła do Meio Hotaru-kto to przyszedł?-zapytała choć domyślała się kim są owi goście.

-Hotaru,potem Ci powiem-rzuciła kierując wzrok na stojącą obok nastolatkę.

Przyjrzała się dobrze kopercie z wyraźnym napisem Fighter,zaklejonej i opieczętowanej w starym stylu.

„Co tam może być”-pytała w myślach samą siebie Pluto trzymając w rękach i fiolkę i list.

Czuła nadchodzące zmiany,do jakich te dwie rzeczy stanowiły wstęp do nowego etapu ich bytu.

Taka była wola Tuxedo,ich przyjaciela,księcia Ziemi i partnera czarodziejki z księżyca,niedoszłego ojca Małej Usagi jaką znała z trzydziestego stulecia.Teraz wszystko będzie inaczej,ale nie rozpoczała z tego powodu.Tak musiało się stać.Starała się odsunąć od siebie obawy i ponure myśli.

Tymczasem w innej części miasta Nephrite z drugim wysłannikiem Chiby,zmierzali ku domowi Tsukino.

To była ich misja do wypełnienia,a właściwie jedna z dwóch.Obiecali je wypełnić z pełnym zaangażowaniem-i tak też zrobili.Byli to winni wszystkim czarodziejkom.To one pokonały wszystkie potwory jakie stworzyli chociaż ich przeznaczenie było całkiem odmienne.A oni zamiast skraść sobie względy u nich,stali się wrogami strażniczek księżycowego królestwa.Chcieli chociaż jedną szansę uzyskać od nowego władcy tej planety i dobrze znanej im Serenity.

Usagi w tym czasie spędziła czas na słuchaniu muzyki i czytaniu książki.Tak od pożegnania z trzema gwiazdami trochę zmieniła swoje nastawienie do życia,starając się być poważniejszą i mniej dziecinną.

Nie wygłupiała się już tak bardzo jak kiedyś,lecz całkiem z tego nie zrezygnowała.Ponadto zaczęła czytać coś więcej niż komiksy,ćwiczyć się w twórczości artystycznej jako malarka i od czasu do czasu zaglądała do miejsc o jakich wcześniej nikt by ją nie posądził.Jednym słowem poszerzyła zakres swoich zainteresowań.Normalnie nie do poznania.

Już było dobrze po południu,gdy zadzwonił dzwonek od drzwi.

-Kto tam-krzyknęła nie chcąc wychodzić z pokoju.Akurat brzmiała piosenka Seiyi napisana z myślą o niej.

-…

-Dobra,już lecę pędzę-niechętnie zwlokła się z łóżka i zeszła na dół do źródła przyczyny jej niezadowolenia.Otwarła i zamarła zmieszana nie wiedząc czy ma walczyć czy uciekać albo wysłuchać ich i przegonić w te pędy.

-Nephrite,Jedeite-wydukała zakłopotana spoglądając na obu-czego chcecie ode mnie?Nie mam ochoty z wami walczyć.Nie teraz- dodała bezwładnie opadając na taboret.

Wpuściła ich do środka ale pozostali w przedsionku,gdzie stał wzorzysty granatowy taboret tak dla bezpieczeństwa.

-Księżniczko Księżyca,my także nie chcemy więcej być Twoimi wrogami-zapewniał blondyn.

-To nasz władca,Endymion nas przysłał do Ciebie,abyśmy przekazali Tobie -przekazał kopertę szatyn złotowłosej.

-Jego życzeniem było też aby cała nasza grupa służyła Tobie i Twojemu oblubieńcowi,kimkolwiek będzie.

-Tak oto jesteśmy gotowi stać na straży pokoju i waszego bezpieczeństwa-oznajmili razem skłoniwszy głowy pokornie.

-Cokolwiek zadecydujesz,Pani,będziemy was bronić i strzec sekretów dostępnych tylko dla wybranych-oświadczył Nephrite głęboko patrząc w oczy zarumienionej Tsukino.

„Całe szczęście jestem sama”-pomyślała z ulgą.

Rodzice Usagi wraz z jej bratem wybrali się w odwiedziny do wujostwa w Kobe,a ona sama jakoś nie miała ochoty.Co dzień przychodziła na dach szkoły pełna nadziei że wrócą,że będą i będzie on- najbardziej superfantastyczny osobnik we wszechświecie.

Nie wszystkie jego żarty podobały się złotowłosej ale dla takich czułych ramion i spojrzeń darowała mu każdy z nich.

Zmienne koleje losu cz.XIII

💌🌠🌙⭐🌃

Gdy dotarli do Tokio,zgodnie stwierdzili że muszą zmienić styl ubioru.Wyglądali bardzo bardzo starowiecko i niemodnie.Doradzali sobie wzajemnie w czym jest im najlepiej.Długowłosi białowłosy z szatynem wybrali styl rockowy,Zoisite klasyczną elegancję a najmłodszy z nich zdecydował się na uczelniany-koszula ukryta pod bezrękawnikiem i do tego ciemne spodnie.

-Nephrite-zwrócił się do młodszego kompana najstarszy i najważniejszy z nich-Ty razem z Jedeite udacie się do Sailor moon i zaniesiecie jej ten list-tu wyciągnął rękę podając kopertę szatynowi-tu macie adres-wyjął z kieszeni kartkę,rozdzielił na dwie części i przekazał blondynowi.

-A Wy-odrzekł mu młodszy gwardzista pytając.

-A my wybierzemy się na małe rende-vous do strażniczek zewnętrznego układu słonecznego-zażartował mu Zoisite podchodząc do przyjaciela.

-Przyznaj się,podsłuchiwałeś moje myśli-zaczepił go Kunzite.

-Ależ skąd-machnąwszy ręką odpowiedział mu z ręką na sercu-w żadnym wypadku.Tylko tak zrozumiałem z Twojej decyzji,generale Kunzite-stanął na baczność i zasalutował.

Po utracie negatywnej energii wpojonej im przez Metalię,stali się odrobinę podobni charakterem do Innerek.Można powiedzieć że stali się ich kopiami,gotowymi zarówno do tańca jak i różańca.I do szabli i do szklanki.

W tym samym czasie wojowniczki powoli szykowały mega niespodziankę dla Bunny,choć od urodzin minęło już trochę czasu.Nawet urażona tym wszystkim Tennoh pochodziła się z myślą obiecując pozostałym dać szansę Kou i jego braciom.

„Obym nie musiała tego żałować”-szelmowsko uśmiechnięta pomyślała piaskowłosa.

Od spotkania Uran kilkakrotnie odbyła rozmowę zarówno z Pluto jak i Hotaru.Uświadomiona słusznością decyzji księcia Ziemi i prośby,skapitulowała.Obie wyraźnie naszkicowały jej słownie powód decyzji Mamoru,dlaczego i w jakim celu chce by sprowadziły Seiyę.

-Tylko on może uratować Usagi przed depresją-tłumaczyła jej zatroskana Meio.

-Tyle czasu broniłam Kociątko przed tym świrem,a teraz mam pozwolić by byli razem-odfuknęła jej nerwowo kręcąc się na kanapie-na dodatek on miałby być naszym królem-dodała rozbawiona Uran podnosząc ramiona do góry i rozłożyła na boki-ten cholerny łoś…-syknęła wściekle.

-Haruka,odpuść proszę-wtrąciła uspokajająco morskowłosa-teraz ksiezniczka księżniczka jest sama i ma prawo do szczęścia tak jak my.Nie myśl już o tym,co było złe a otwórz się na być może lepsze-dorzuciła tajemniczo z niewinnym uśmiechem na ustach patrzywszy jej w oczy.

-Michi ma rację,Uranie-poparła koleżankę Setsuna-poza tym obiecałyśmy księciu spełnić jego wolę.Zrozum.

-Dobra,niech będzie-odrzekła im piaskowłosa poddając się-ale jak zobaczę choć raz łzy na twarzy Kociątka to nie ręczę za siebie-rzuciła śmiejąc się w duchu złośliwie.

-Tak,wiemy.Tak mu zasadzisz kopa w zadek że poleci na najwyższe i najdalsze drzewo gdzie będzie dyndał jak chorągiewka na wietrze-dokończyła rozbawiona Saturn.

Po tym wysłuchaniu kazania Meio i Tomoe,sama opuściła dom.Chciała jakoś odreagować przy barze popijając ulubione trunki.

Teraz nie pozostało nic jak przygotować się do drogi i skontaktować z uszczęśliwioną Aino.No i musiały przekonać jeszcze ich władczynię- jej książęcą wysokość Kakyuu.

*potem dopiszę dalej ten rozdział.zaczęłam aby nie zapomnieć tak dobrego początku.

Zmienne koleje losu-cz.XII

*wybaczcie mi ten rozdział:-(

Kiedy opuścił dom strażniczek zewnętrznego układu słonecznego,udał się na przystań,by wsiąść w łódkę i odpłynąć w kierunku jednej z bezludnych wysepek.Nie zabrał nic ze sobą oprócz swoich dzielnych choć zaklętych jeszcze żołnierzy,dwóch kopert i fiolki.Mógł co prawda przekazać od razu pani czasoprzestrzennych wrót,ale nie mógł pominąć jednej rzeczy.

Gdy dotarł na miejsce,przywołał czterech wojaków rozkładając wcześniej kamyki na skałce,przy której spoczął klękając na oba kolana.

„Jest coraz silniejszy”-pomyślał z trudem powstrzymując resztkami sił żyjącego w nim Chaosa przed decydującym przejęciem jego ciała i woli.

-Wzywam was,moi wierni generałowie-coraz ciężej mówił wyciagnąwszy dłonie nad minerałami-powstańcie.

Kamienie najpierw rozbłysnęły delikatnym światłem,po czym uwolniły barwne promienie i zaraz stanęli przed nim wszyscy pochylając głowy na znak szacunku.

-Witaj,Panie-zasalutował mu najważniejszy z nich,Kunzite-jesteśmy gotowi na twoje rozkazy-zapewnił z mocą podnosząc wzrok na bruneta.

-Musicie,proszę-oddychał i mówił to z trudem-musicie przekazać te listy Czarodziejkom-wyjąwszy z kieszeni dwie koperty oraz kartkę z adresem senshi-i to-tu podał pustą jeszcze fiolkę.

-Dlaczego,książę-ośmielił się zapytać Zoisite.

-Przyrzeknijcie mi,błagam-odpowiadał ledwo dysząc-dołączycie do czarodziejem,będziecie wiernie służyć księżniczce Serenity tak jak mnie służyliście-ja nie mogę dłużej walczyć z nim-miał tu na myśli Chaos-proszę,nie pytajcie dlaczego.Jestem dla nich większym zagrożeniem niż wszyscy wrogowie razem wzięci do tej pory-oznajmił mając łzy w oczach.

-Wasza książęca ność-poderwał się ku niemu Jedeite-pomożemy -kontynuował-kto będzie władał planetą?-dopytywał zdruzgotany pojmując sens usłyszanych słów.

-Nie obawiajcie się nowego króla- odpowiedział ciężko się uśmiechając-razem z Serenity będą gwarantem pięknej przyszłości.Jedna koperta jest dla niej a druga razem z fiolką dla niego-tu spojrzał wymownie na Kunzite.

-Tak,książę Endymionie-przykładając rękę do piersi odrzekli mu razem.

-Musicie mnie zabić-spuszczając ciężko głowę wyznał dodając-proszę,byście uwolnione gwiezdne ziarno zniszczyli a pył z niego umieścili w tej fiolce-tu wskazał palcem na wspomniany przedmiot w rękach przywódcy generałów.Niech strażniczki czarodziejki z księżyca zaniosą ją na Kinmok i przekażą Sailor Star Fighter razem z listem.

Przerażeni generałowie z początku nie chcieli wykonać tej prośby.Ale to był rozkaz i nakaz,więc-może nie od razu,ale spełnili życzenie księcia Ziemi.Trwała dłuższa chwila zanim unieśli swoje miecze w milczeniu z widocznym na twarzach żalem i smutkiem.

Cztery pchnięcia w jeden punkt.Koniec.Krew,jęk,rozpacz i mroczna energia opuszczająca ciało martwego Chiby.Po chwili ukazało się także złote ziarno.Do tego zadania niechętnie wyrwał się Nephrite.Całą siłą uderzył swoim atakiem w ziarno,aż te rozsypało się w drobny mak.Kunzite podszedł z fiolką by całość wsypała się do środka.Zanim opuścili wyspę-śmierć ich zwierzchnika złamała klątwę i znów mogli być wśród żywych-popatrzyli z żalem na Mamoru zabieranego coraz pewniej przez fale oceanu.

Tymczasem w domu outer senshi.

-Mamoru-szepnęła cicho Hotaru czując łzy w oczach.

-Mówiłaś coś?-zaciekawiona zapytała Kaio.

-Dokonało się-tu zaczęła płakać chowając twarz w dłoniach.

Czuła to całą sobą jakby to ona umierała a nie brunet.Wiedziała też że to było jedyne wyjście z tej sytuacji.Gdy się uspokoiła,zaczęła mieć nadzieję przypomniwszy sobie inną z wizji jakie miewała coraz częściej od dawna.

Zmienne koleje losu-cz.XI

*miłego:-)

Następnego dnia krótkowłosa nadal była zła,ale tym razem na pozostałe czarodziejki.Zbyt łatwo przystały na plan Endymiona.Miała do nich żal i chciała poznać powód takiego obrotu spraw.

Usiadła w kuchni przy stole popijając espresso.Reszta domowniczek jeszcze smacznie spała.

„Poczekam aż wstaną.”-pomyślała.

Tymczasem w innej części miasta Innerki zastanawiały się co to dla nich oznacza i czy Chibiusa pojawi się na świecie.

Rei jako kapłanka czuła u Chiby znajomą aurę wroga.Przyrzekały posłuszeństwo zarówno wobec czarodziejki z księżyca jak i Endymiona.Były zobowiązane do tego jeszcze z czasów Silver Millenium.Nie wszystkim się ten plan bruneta spodobał.Najbardziej niezadowolona z ich grona była właśnie czarnowłosa.Jakby nie patrzeć była dziewczyną Mamoru zanim poznał Bunny.No ale nie mogła nic zrobić.Była jedną ze strażniczek jej książęcej mości a to do czegoś zobowiązuje.

Kiedy wszystkie już outerki wstały,piaskowłosa nerwowo wparowała do pokoju nastolatki.

-Wyjaśnij mi to wszystko zaraz natychmiast-krzyczała nie zważając na nic krążąc wsciekle po pokoju.

-Haruka,uspokój się-prosiła spokojnym opanowanym głosem ciemnooka.

-Jak mam się uspokoić-wrzeszczała znowu czując złość w sobie-słyszałaś wczoraj Mamoru?Co wiesz na ten temat,mów!!!

-Haruka,daj jej spokój-usłyszały głos Pluto-ona ma ciężkie chwile za sobą.Pozwól,że ja Ci wyjaśnię.

Meio przypomniała sobie rozmowę z podopieczną dzień po telefonie księcia.

*Flash back*

-Hotaru,powiedz mi,czy wiesz czego może dotyczyć nagłe spotkanie z Mamoru?-spytała wprost młodą.

-Tak,wiem- przyznała smutno-miałam dwie wizje-opowiadała-w jednej widziałam go opanowanego przez Chaos.Był przygotowany to,że moc Usagi i nasze nie stanowiły dla niego żadnego zagrożenia.Nastąpił koniec wszystkiego i nie było nikogo kto by cokolwiek ocalił-ciągnęła dalej-a w drugiej widziałam jego śmierć i jednocześnie zniknięcie Chaosu.

Meio zrozumiała wtedy wszystko.Bez nadciągających zmian nie będzie niczego gdy wróg zniszczy to o co tak wytrwale walczyły.Wszechświat przestałby istnieć.

-A co z Małą Damą-dopytywała tęskniąc za ukochaną córkę jej przyszłej królowej.

-Nie martw się na zapas,Plutonie-odrzekła hardo-tylko ściągając gwiazdę walki i pozwalając odejść księciu damy jej szansę na życie,a my zyskamy więcej niż chcemy.

*koniec flash back*

Piaskowłosa zgodziła się grzecznie i ze spokojem podążyła za Setsuną do jej gabinetu,gdzie usłyszała to samo co wcześniej Meio dowiedziała się od Tomoe.

Była zdruzgotana,ale dzięki temu łatwiej jej przyszło pogodzenie się z odejściem Endymiona.Po raz pierwszy miała ochotę wyć i płakać z powodu jego decyzji i śmierci.Bezradność i smutek zagościł w sercu pani wiatru.Jak do tej pory była twarda tak teraz bliska jest rozklejenia się na całego.

Meio dobitnie wyjaśniła całą sprawę,że musiała odpuścić.Nie było sensu ryzykować istnienie świata w imię miłości bez szansy na happy end.

Po tym co usłyszała długo dochodziła do siebie.

„Teraz rozumiem.Kociątko potrzebuje go jak ryba wody”-przeszło jej przez myśl.

„Ale i tak będę patrzeć mu na ręce,jakem Haruka Tennoh”- dumnie zaśmiała się w duchu.

Zmienne koleje losu-cz.X

Po opuszczeniu salonu,wściekła piaskowłosa skierowała swoje kroki do garażu.Musiała się wyładować narastajacą wściekłość.Była zła na Chibę za to że chce ich opuścić,na Kou,których nie akceptowała nawet jako znajomych.Nie podobało się jej sposób postępowania wobec wszystkich senshi a szczególnie nie znosiła średniego z nich.Po obserwowaniu Fighter wysnuła opinię o nim jako osobę zdziecinniałą,lekkoducha niegodnego ręki jej Kociątka.A teraz miałaby go ściągać.Tylko po jakiego grzyba?

Musiała wyrzucić z siebie wszystkie negatywne emocje a tam miała swój kącik,o którym nikt nie wiedział.Nawet Neptunowi nie pozwoliła tam zajrzeć.

Oprócz swojego samochodu miała tam też kącik wyciszenia poprzez wycisk.Tak,wielki i ciężki worek treningowy zawieszony nad ziemią i parę rękawic bokserskich.Prawy sierpowy,lewa prosta,unik.Za każdym razem silniej,mocniej,pewniej-dopóki nie ujdą z niej negatywne myśli i emocje.

Wszystkiemu przyglądała się z zaciekawieniem i szeroko otwierając oczy i usta zdumiona Kaio.

-Dlaczego my-wrzasnęła czując wzrok ukochanej na sobie,odrywając na chwilę oczy od jej wyimaginowanego wroga nr 1.

-Haru,może to dobra propozycja-odpowiedziała jej niepewnie skrzypaczka-Mamoru może chce abyś go choć trochę polubiła-kontynuowała podchodząc i położyła czule dłoń na jej policzku patrząc w oczy.

-Przecież to pospolity imbecyl-wzburzona odparowała jej wprost-nie pozwolę by zrujnował przyszłość księżniczki.

-Wiem jak bardzo Ci się to nie podoba-zaczęła gładzić Urana dłonią po lini kręgosłupa-może to przyniesie nam więcej korzyści,nie uważasz?-dodała siadając na taborecie obok auta.

-Jakie korzyści?-spytała nieco już spokojniejsza piaskowłosa-o czym Ty bredzisz,Michi-sypała pytaniami jak z rękawa.

-Pożyjemy zobaczymy,jak to nas nie zabije to wzmocni-pewnym siebie głosem oznajmiła jej towarzyszka,po czym wróciła do salonu.

Tymczasem reszta kompani czekała na dokończenie spotkania.Mamoru chciał jeszcze omówić szczegóły ich wyprawy.

-No to będzie kabaret-stwierdziła śmiejąca się w duchu szatynka.Już sobie wyobrażała powitanie Yatena z Aino.Tylko zastanawiało ją kto kogo pierwszy zaatakuje: on ją czy na odwrót.

-Idę o zakład,że Yaten nie wytrzyma-wyciągnęła rękę Hino.

-A ja myślę że to nasza kochana Venus rzuci go na glebę-chichocząca wciąż odpowiedziała Kino,wykonując ten sam gest co Rei.

-Sztama-powiedziały obie.

-Przecinaj-zwróciła się do Ami Mars.

-Ok.

Ciach.

Po chwili drzwi otworzyły się i Kaio wróciła na swoje miejsce.

-Mamoru-zaczęła patrząc na bruneta ciekawie-dlaczego my?

-Dlatego byście mogły poznać ich lepiej-usłyszała-wiem co o nich myślicie.Nie podoba mi się to.Nie sądzicie że byli tacy tylko dlatego że w domu nie mogli być w pełni sobą?

-Wybacz,nie brałyśmy tego pod uwagę-rzekła zawstydzona-poza tym to kobiety tak jak my.

-Jeśli dacie im szansę i znajdziecie dobre rozwiązanie,wszyscy zyskają więcej niż gdyby Usako została ze mną-stanowczym tonem prawił dalej.

-Jesteś pewny,książę?-chciała się upewnić w przekonaniach Endymiona.

-Tak,jestem bardziej niż pewny-spojrzawszy na Tomoe wyznał całkowicie pewnym zdecydowanym głosem.

-Za kilka dni jej przejdzie-wtrąciła zielonowłosa-a mnie wpadł nawet pomysł jak sprawić by wilk był syty i owca cała-dumnie oznajmiła,po czym dodała-tylko muszę zamienić słowo z Kakyuu.

-A to oznacza ni mniej ni więcej jak to,że też z nami musi lecieć-wesoło stwierdziła Minako wieszając się na zdegustowanej Meio.

-Super-uśmiechnął się panujący jeszcze nad sobą brunet-im więcej tym lepiej.Wszystkie przypilnujecie Tennoh,żeby nie wywinęła jakiegoś numeru.Nie chciałbym aby skrzywdziła mojego następcę u boku Serenity.

Kiedy spotkanie dobiegło końca,pożegnał się ze wszystkimi,a Michiru odwiozła Innerki do ich domów.Zapewniła Venus o stałym kontakcie,kiedy będą gotowe do podróży.Saturn z Meio zajęły się przygotowywaniem kolacji.W końcu zrobiło się dość późno.Tylko Haruka pogrążyła się we własnych myślach.

„Jak tylko wstanie dzień pogadam sobie z Hoti”-pomyślała cwanie.

Zmienne koleje losu-cz.IX

*pozdrawiam i czekam na komki.

💫💥💛💙💜💚❤💖❤💚💜💙💛💥💫

Mamoru po tej krótkiej wymianie zdań zajął miejsce na fotelu umiejscowionym pod ścianą przy dużym jak na salon stoliku mając na widoku całą grupę czarodziejek po bokach outerki zajęły miejsce na sofie a wojowniczki wewnętrznego układu słonecznego siedziały na krzesłach dopasowanych do pozostałych mebli.

-Może napijesz się czegoś-zaproponowała całkiem już opanowana Setsuna.

-Wystarczy woda,jeśli to nie kłopot.

Usłyszawszy odpowiedź brunetka,udała się do kuchni po jeszcze jedną szklankę i dzbanek z wodą.Wcześniej zrobiła też herbatę yerba mate dla koleżanek z pól bitewnych,więc nie musiała drugi raz proponować poczęstunku wspomnianym już czarodziejkom.

-Otóż..-zamyślił się Chiba drapiąc się po głowie ze stresu-muszę wam coś powiedzieć i prosić o bezwzględne spełnienie mojej prośby-kontynuował pewnym siebie głosem całkiem poważniejąc-od czego by tu zacząć-rozglądał się unikając wzroku którejkolwiek z dziewcząt nie bardzo wiedząc co powiedzieć najpierw.

-Może od początku-syknęła zniecierpliwiona wietrzna wojowniczka zakładając ręce na piersi-ała,no co- krzyknęła czując kuksańca otrzymanego od partnerki.

-Czy to ma coś wspólnego z Usą-spytała wprost oprzytomniona już Mako.

-I tak i nie-usłyszała patrząc niepokojąco na bruneta,po czym ciągnął dalej wypowiedź przyglądając się ich reakcjom,szczególnie zwracał uwagę na krótkowłosą chłopczycę.

Wiedział,że to zadanie musi powierzyć Uranowi a jednocześnie nie chciał jej wysyłać samej.Znał stosunek piaskowłosej do gości z Planety Pachnących Oliwek.Chciał aby w ten sposób zmieniła do nich nastawienie i zaczęła traktować tak jak jego samego.

-Chcę,abyście dobrze wysłuchały tego co mam wam do przekazania-wyznał tonem nie znoszącym sprzeciwu,zatrzymując wzrok na Tennoh-zanim dokończę proszę was,błagam-kontynuował zerkając to na Urana to na Hino-zwłaszcza wy,drogie czarodziejki.Bez względu na wszystko wykonajcie moje wytyczne,mimo waszej niechęci na samą myśl o nich-mówił to tak stanowczo,że w salonie nastała przejmująca cisza.

Obie patrzyły na siebie zdziowione,aczkolwiek dzielna Rei czuła co się święci.Czekała aż książę sam powie.Pozostałe zastanawiały się nad sensem usłyszanych słów Tuxedo ze zwieszonymi głowami.

-Po pierwsze,nie mogę dłużej być z Bunny-przyznał smutno.

-Co!?-wstrząśnięte wrzasnęły razem Haruka i Rei.

Pozostała szóstka były nie mniej zszokowane,zaskoczone czując obawy co do przyszłości.Nawet Hotaru wydawała się być w szoku choć znała prawdę.Uznała że będzie grała rolę zaskoczonej.Przynajmniej opóźni nieco ataki ze strony opiekunek.

-Czy wiesz,co mówisz książę?-spytała drżącym głosem Michiru.Powoli docierało do niej to co przed chwilą usłyszała.Domyślała się jakie emocje targają teraz jej ukochaną.

-Tak,jestem całkiem świadomy swoich słów-podniósł nieco głos wzburzony.Skłamał.Jeszcze był w stanie być w pełni świadomym czynów i słów,ale coraz rzadziej-nie mogę jej narażać ani was.Każda z was jest mi droga jak siostra,a Usagi zawsze będę kochał,nie ważne w tym czy tamtym świecie.Dlatego chcę abyście spełniły moją próśbę-kontynuował od czasu do czasu sięgając po szklankę z wodą-ty,Uranie razem z Michiru i Aino wybierzecie się na Kinmok i ściągnięcie gwiazdę walki.

Haruka słysząc słowa Chiby cała gotowała się ze złości w środku.Nawet kojący dotyk skrzypaczki niewiele pomagał.Szanowała bruneta,w końcu był ich księciem,a mimo to ciężko jej było spokojnie przyjąć to co usłyszała.

-Dlaczego mamy wziąć Minako,skoro możemy to zrobić same-zapytała ciekawa odpowiedzi morskowłosa.Razem z Uranem zawsze uważały Aino za najsłabsze ogniwo wśród strażniczek Serenity.

-Może dlatego że to czarodziejka miłości i wdzięku-rzuciła jej w obronie koleżanki Ami.

Venus od razu się rozpromieniła uradowana otrzymaną okazją by zobaczyć zielonookiego.

-Dobrze,zobaczę co da się zrobić-powiedziała podnosząc obie ręce w obronnym geście Kaio.

Nagle piaskowłosa gotująca się do czerwoności nie wytrzymała.Prędko opuściła salon trzaskając z całą mocą drzwiami.

-Wybaczcie jej-uspokajającym głosem rzekła Neptun wychodząc za partnerką.Wiedziała gdzie się ukryła.Pomimo,iż czuła potrzebę pobycia w samotności towarzyszki,jednak nie mogła się opanować.Chciała jak najszybciej udobruchać-przepraszam-rzuciła na odchodne.

Zmienne koleje losu-cz.VIII

  Dwa dni przed umówionym spotkaniem, Chiba ustalił z Meio  telefonicznie czas,kiedy mogą się go spodziewać.W samo południe,tak aby móc po tym z czystym  sumieniem opuścić Japonię.                                                                       Czuł narastającą moc Chaosu w swojej duszy,jednak powoli  tracił siły na walkę z nim.Był momentami tak silny,że mógł  skrzywdzić swoją Bunny lub którąś z jej towarzyszek.Nie chciał tego.

Uznał,że po spotkaniu wsiądzie do swojej łódki i odpłynie w sobie jedynie znanym kierunku zabierając ze sobą swoich zaklętych generałów-wykonawców jego testamentu oraz nie narażając nikogo położyć kres temu co się działo w nim samym.Musiał zginąć,by jego księżycowa pyza mogła zyskać trochę czasu i nie musiała wybierać między zagładą a życiem wiecznym.

Kiedy nadszedł dzień spotkania,powoli przychodziły do outerek najpierw Rei ubrana w białą bluzkę i bordowe spodnie do kolan,następnie Minako w uroczej mandarynkowej sukence wiązanej na karku,na koniec pojawiły się Ami z Mako ubrane odpowiednio w błękitny spodnium ozdobionemu białą lilią i sportowy częściowo dopasowany w odcieniu głębokiej zieleni z dodatkiem granatu.Tak przed jedenastą były już wszystkie mimo,iż Ami z Mako wykręcały się obowiązkami.Jednak usłyszawszy o Mamoru,nie mogły odmówić.

Zanim pojawił się ich książę,rozmawiały na różne tematy.Haruka z Michi opowiadały o Indiach,o podróży,Obdarowały zaskoczone Innerki upominkami,Mizuno o prowadzonych przez siebie obserwacjach w szpitalu,gdzie asystowała swojej matce,a pozostałe wspominały swoich gwiezdnych przyjaciół.Tennoh wyglądała na niezbyt zadowoloną z tego faktu.

„Mam nadzieję,że Kociątko nie wpadnie na pomysł szukania z nimi kontaktu”-pomyślała kpiąc w myślach z trzech gwiazd. Owszem,była im wdzięczna za to,co zrobili dla nich i księżniczki Serenity podczas gdy one zawiodły,a Usagi została sama na placu boju,ale nie chciała w żaden sposób,by cokolwiek zmieniło przyszłość,jaką znały z opowiadań Plutona.

 Gdy wybiła godzina zero,usłyszały pukanie do drzwi. -To pewnie Mamoru- poderwana z miejsca rzuciła ciemnooka Tomoe-nareszcie-dodała tajemniczo wpatrzona ku drzwiom.

-Już idę otworzyć- powiedziała zbliżając się do klamki.Otworzyła z uśmiechem na twarzy.Nie mogła pokazać,że nie wszystko jest ok.Zwłaszcza przed porywczym Uranem.Nie dałaby jej potem spokoju,a ona nie chciała grać roli gońca niosącego złe wieści.Wolała,by sam Endymion wyjaśnił wszystko.Co jak co,ale jego postanowienia prędzej mogły zaakceptować.

-Witaj,Hotaru-przywitał się pierwszy brunet lekko wzdychając i zmieszanym głosem. -Miło Cię widzieć,książę-powiedziała Rei dołączywszy do najmłodszej wojowniczki w przedpokoju. Brunet zdjąwszy buty,skierował kroki do salonu,gdzie czekały już wszystkie strażniczki pokoju na świecie.   Jak na zmówienie wszystkie wpatrzone były w stronę wejścia do pomieszczenia.

-Cześć wszystkim-usłyszały zbliżającego się Tuxedo ku nim. Po minach dziewcząt można było wyczytać ciekawosć,obawy, skupienie ale i zniecierpliwienie.wszystkie myślały nad tym,co też ważnego ma im do powiedzenia. Tylko Saturn była niewzruszona.Tak,ona wiedziała wszystko,lecz przy piaskowłosej wolała zakładać maskę pokerowej twarzy,byle tylko nie zostać zmuszoną do zwierzeń ani wyjawiania tajemnic,których nie powinna ujawniać.A tak uznała po tym,co ujrzała w swoich wizjach.Jeszcze mogłaby wszystko zepsuć swoim postępowaniem.Nie,nie mogła na to pozwolić.

-Co Cię do nas sprowadza-spytała Uran z niepokojem w głosie-dlaczego chciałeś spotkać się z nami i najbliższymi przyjaciółkami Bunny?-dociekała,strzelając pytaniami jak z karabinu.

-Haruka!-upomniała ją Neptun-daj mu czas na odpowiedź.Nie każdy jest takim turbopowerdymomenem jak Ty-dodała zaczepnie śmiejąc się w duchu z wymyślonego określenia.  Cała grupa także zaśmiała się słysząc takie słowo pierwszy raz w życiu.Nawet Rei była zaskoczona żartobliwym słowem morskowłosej.

Nie sądziła,że jedna z poważniejszych Senshi okaże się kimś lubiącym tego typu potyczki słowne.