Zmienne koleje losu-cz.VII

*mam nadzieję że się spodoba

🎀🌙⭐🎀🌙⭐🎀🌙⭐🎀🌙⭐

Planeta Pachnących Oliwek

Kakyuu coraz częściej myślała nad zaobserwowanymi zmianami u swoich najwierniejszych obrończyń.Jak na zmęczone walką z wrogiem,szybko uporały się z odbudową zarówno planety jak i swoich opiekuńczych gwiazd.

Widziała w nich oddanie co prawda i dzielnie służyły jej tak jak wcześniej,ale dostrzegała także przygaszoną satysfakcję z pełnionych funkcji.

„Tęsknią za nimi”- myślała.

„Nie chcę ich stracić ani stawać na drodze Serenity”.

Myślała nad tym jak sprawić by wilk był syty i owca cała.Miała trzy możliwości ale żadnej nie chciała zastosować.

Jedna mogłaby osłabić obronę przed wrogiem,druga śmierć a o trzeciej nawet nie chciała myśleć.

„Może ich towarzyszki podsuną jakieś wyjście z tej sytuacji”- dumała nieco rozpromieniona przepływem dobrych myśli i wibracji.

Mając na myśli towarzyszki ukochanych trzech gwiazd miały na myśli pozostałe waleczne kobiety,jakie poznała podczas pożegnania na dachu szkoły.

W tym czasie Fighter z towarzyszkami stała na wzniesieniu nieopodal pałacu wpatrzona smutnym wzrokiem w kierunku Układu Słonecznego mając przed oczami duszy swojego złotowłosego cukiereczka.Pozostałe także tęskno myślały o przyjaciółkach,zwłaszcza o wybitnie pilnej uczennicy o niebieskich włosach i pełnej energii Venus.

Wbrew temu co było wcześniej,zaczęły czuć do nich to samo co Seiya,tylko każda na swój sposób.Wiedziały czego wybranki ich serc oczekują od potencjalnych kandydatów na małżonków.Tylko jak to zrobić nie urażając władczyni.

Zdecydowały poczekać jeszcze trochę w nadziei,iż wszystko dobrze się skończy.

–Trzy gwiazdy-usłyszały stając na baczność-moje trzy kochane gwiazdeczki….-kontynuowała.

-Wasza wysokość-powiedziały chórem rychło klękając na kolana pochyliwszy głowy.

-Wstańcie,proszę- złożywszy dlonie jak do pacierza powiedziała błagalnym głosem-niedługo wszystko się zmieni.Nie musicie mi się kłaniać.

Zaskoczone popatrzyły na siebie nie wiedząc co ich Najjaśniejsza Pani ma na myśli.Nie bardzo wiedziały co powiedzieć.

Pierwsza oprzytomniała Maker powstając z klęczek razem z Gwiazdami Walki i Uzdrowienia.

-Co masz na myśli,księżniczko-spytała z nadzieją w głosie.Chciała aby to o czym marzyły we trzy mogło się ziścić.Tylko nie wiedziała jeszcze co to mogło oznaczać.

Wszystkie były pełne sprzecznych emocji i myśli.Z jednej strony obowiązki strażniczek Kakyuu i żołnierek galaktyki a z drugiej coraz częściej serca wyrywające się do ziemskich wybranek.Najbardziej pragnęła tego Fighter.O niczym nie marzyła by na zawsze pozostać mężczyzną u boku jej Odango.

 

 

 

Zmienne koleje losu-cz.VI

Nazajutrz rano razem z Setsuną przygotowała śniadanie dla wszystkich.I tak na stole pojawiło się pieczywo,masło,pasta krewetkowa dla morskowłosej(to jedno z ulubionych rzeczy jakie Neptun lubiła jeść) i wiele innych rzeczy w imię zasady „do wyboru-do koloru.

Możnaby powiedzieć że to nie zwykłe śniadanie a małe przyjęcie.W sumie to by się zgadzało- przyjęcie powitalne na cześć podróżniczek.

Obie usiadły już do stołu oczekując na śpiące jeszcze współlokatorki.Miały za sobą długą podróż i teraz jeszcze odsypiały.

Hotaru zerknęła na zegar- wskazywał godzinę dziewiątą czterdzieści osiem.

Jeszcze wczoraj była wesoła dopóki nie pojawiła się jej wizja.No ale jako pani rewolucji postanowiła być twarda i nikomu nic nie mówić.Inaczej zaprzepaściłyby szansę na uszczęśliwienie ich księżniczki i nie tylko.Zwłaszcza porywcza Uran nie przystałaby na taki układ.Wiedziała że tym razem nawet czarodziejka z księżyca nie dałaby rady pokonać Chaosu.Przecież mógł gdzieś zaczaić się i,znając możliwości ich wszystkich,przygotować lepiej swoje działania i uodpornić się na ataki ze strony czarodziejek.

-Zmienne koleje losu-powiedziała cicho zwieszając głowę chwyciwszy kubek z herbatą.

-Mówiłaś coś?-spytała zaciekawiona zielonowłosa.Choć Saturn powiedziała to cicho,ona mając wyczulony słuch na wszystko co którakolwiek z towarzyszek pokoju i w walce mówiła,wychwytywała nawet słowa mówione szeptem.

-Nie wszystko mogę Ci teraz wyjawić-odpowiedziała zdecydowanie z tajemniczym uśmiechem i błyskiem w oczach-niedługo wszystkie zrozumiecie-dodała wstając do toalety.

„Ciekawe kiedy Uran z Neptunem wstaną”-pomyślała.

Kiedy spojrzała na podopieczną,błysk w jej oczach uspokoił ją nieco.Ufała każdemu słowu z ust strażniczki śmierci najbardziej z ich grupy.Haruka była zbyt dumna i pewna siebie by przyznać rację najmłodszej wojowniczce,a Michiru nie chciała drażnić partnerki.

Nie zauważyła,kiedy wspomniane współmieszkanki zeszły na śniadanie.Odświeżone,ubrane jeszcze jedynie w szlafroki pojawiły się nieco zaspane.

-Nareszcie jesteście-usłyszały zmierzającą ku nim Hotaru z otwartymi ramionami.Objęła obie mocno,kontynuując-witajcie w domu,Michiru-mama,Haruka-papa.

-Cześć kochana- rzekła jej morskowłosa dając jej całusa w policzek.

-My też za wami tęskniłyśmy- dodała do słów partnerki wietrzna wojowniczka przybijając piątkę uśmiechniętej nastolatce.

-Mamy coś dla was- dumnie powiedziały obie.

-Potem wybierzemy się do Sere i pozostałych-dodała Uran-o nich też pamiętałyśmy.

-Nie musicie-tajemniczo oświadczyła Hotaru-za kilka dni mamy się spotkać z Mamoru.Trzeba tylko skontaktować się z nimi.

-A Bunny?- dociekała piaskowłosa.

-Książę chce porozmawiać z nami bez niej-poważnym głosem wtrąciła Pluto.

Po tej wymianie zdań nastała cisza.Każda zastanawiała się o co może chodzić Endymionowi.Tylko najmłodsza wydała się być niewzruszona.Tak-ona wiedziała więcej niż one.Dlatego nie mogła pozwolić by interweniowały w tak beznadziejnej sytuacji.Tym razem były na straconej pozycji.A tak jest szansa na coś więcej niż ostateczne i nieodwołalne pokonanie wszelkiego zła.

Resztę przedpołudnia poświęciły na streszczeniu szczegółów swojej podróży.Opowiadały o kontrastowym życiu społeczności Hinduskiej.Z jednej strony bajecznie kolorowe stroje,kultura,historia a z drugiej bieda,głód i choroby.

Usagi w tym czasie postanowiła trochę się rozerwać.Nie myślała że tak bardzo przeżyje nie tylko pożegnanie superfantastycznego bruneta z tym rozkosznym blaskiem oczu z charakterystycznym fryzem ale i swoje rozterki w związku z tym.Dotarło do niej to,że od miesiąca była z Mamkiem tylko z powodu Chibiusy.Teraz się zmieniło jej podejście do niego.Czuła powoli przynudzającą rutynę między nią a narzeczonym.No i dawna miłość przeszła małą rewolucję.Kochała Tuxedo nadal,ale coraz częściej tylko jako partnera w ewentualnej walce czy brata.

Zmienne koleje losu-cz.V

Postanowiłam dodać jeszcze jeden rozdział dzisiaj.Ta historia sama się tworzy w głowie i nie chcę tego zapomnieć.

⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐⭐

Od miesiąca Mamoru bił się ze sobą.Wiedział kto się ukrywa w jego umyśle.

Jednak zdawał sobie sprawę z powagi sytuacji.

Co prawda jego ukochana niedawno pokonała go dzięki determinacji i wsparciu ze strony gwiezdnych wojowniczek.Jednak znając ich możliwości mógł być lepiej przygotowany.Póki nie zgaśnie w nim dobro jest szansa na ocalenie tego co było mu drogie.

Chaos-tak,to on kiełkował niczym chwast.Nie mógł pozwolić by tym razem to on był górą.

Wieczorem godzinami wpatrywał w cztery kamienie,swoich czterech zaklętych generałów.

Wiedział co musi zrobić.Zaplanował każdy krok.Pomyślał też o napisaniu dwóch listów-jednego do swojej jeszcze narzeczonej a drugiego do Fighter.

W mieszkaniu Outer Senshi Setsuna zajęta porządkami przygotowywała pokoje na powrót współlokatorek.Nagle usłyszała dźwięk telefonu.

„Kto tak się dobija”-zapytała w myślach samą siebie.

„Mam nadzieję że to nie żaden akwizytor wciągający zbędne i drogie rupiecie.”

‚Cześć Setsuna-mama.Nie musisz mnie odbierać,rodzice Ran zaproponowali podrzutke autem-Hots’- przeczytała.

Kiedy to czytała była godzina piętnasta trzydzieści,a do powrotu nastolatki było jeszcze ponad dwie godziny.

„No to mogę się zająć czytaniem dokumentów poświęconych jednemu z prowadzonych badań nad tworzeniem portali dla ludzkości i przygotowaniem kolacji.”

Rano rozmawiała też przez telefon z Haruką.Miały wrócić do domu w środku nocy,więc zdecydowała zrobić więcej kanapek,earle greya i sałatkę ryżową.Tak aby po powrocie mogły coś zjeść przed snem.

Gdy już skończyła sprzątanie i szykowanie posiłku,mogła wygodnie usiąść w salonie i obejrzeć wiadomości w telewizji.

-Wróciłam-usłyszała głos swojej podopiecznej z przedpokoju.

W głosie Saturna wychwyciła nie tylko radosne powitanie,lecz także niepokój i nadzieję.

-Witaj z powrotem,Hotaru-powiedziała jej zbliżając się do uczennicy i obejmując ją jako przyszywana matka.

-Wiem,co się dzieje-zdecydowanym głosem stwierdziła patrząc poważnym wzrokiem na panią czasu i przestrzeni z tajemniczym aczkolwiek nie do końca szczerym uśmiechem-ale nie mogę więcej powiedzieć ani niczego nie możemy zmienić.To co się wydarzy przyniesie nam wszystkim więcej korzyści,a my musimy wszystkie wspierać księżniczkę bez względu na wszystko.-dodała kierując się do swojego pokoju.

Zaskoczona pani naukowiec długo rozważała słowa czarodziejki przemijania i odrodzenia.Ale stwierdziła,że nie będzie jej teraz męczyć.

„Jak będzie chciała,to sama powie.Widocznie ma powód”-przeszło jej przez myśl.

Tylko dlaczego ona nie może poznać przyszłości choć sama przybyła z trzydziestego wieku?

Oczywiście Saturn przemilczała temat swoich wizji i sama nie wiedziała czy ma się cieszyć szczęściem Sailor Moon czy płakać z powodu tego co miało się stać z Endymionem.

Tak-widziała to tak realistycznie jak siebie w lustrze.

*Wizja Saturna*

Był sam na jakiejś bezludnej,niewielkiej wysepce otoczony czterema swoimi generałami: Jedeite,Zoisite,Nephrite i Kunzite.Każdy z uniesionym mieczem.

Widziała jak wręcza najstarszemu z nich dwie koperty i świetlistą fiolkę.

A potem krzyk,brzęk żelaza i krew…

*Koniec wizji*

Zapłakała choć widziała w nim znajomą aurę wroga za każdym razem gdy przypomniała sobie całą wizję,jedną z dwóch jakie pojawiły się w jej głowie w ciągu godziny kilka dni przed rozmową bruneta z Plutonem.

🌙⭐🌙⭐🌙⭐🌙⭐🌙

*Ran to moja wymyślona postać,to koleżanka z klasy Hotaru.Jest niewysoką rudowłosą dziewczyną z ciemnozieloną opaską na głowie.zwykle jest uczesana w warkocza splywajacego po częściowo rozpuszczonych włosach sięgających do lini talii.

Zmienne koleje losu- cz.IV

*pozdrawiam

✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨✨

Kiedy już wylała swoje żale wyrzucając z siebie wszelkie emocje,ogarnęła ją senność.Pomimo silnego bólu głowy jaki dopadł złotowłosą,szybko oddała się woli Morfeusza zasypiając niewykle łatwo.

Zobaczyła ją tak realistycznie,jakby była żywa.

Jak zawsze bił od niej majestatyczny blask,choć była tylko wspomnieniem.

Tak-jej Księżycowa matka,królowa Selene we własnej osobie odwiedziła swoją ukochaną córkę we śnie.

Usagi poczuła ciepło na sercu.Tak bardzo teraz potrzebowała matczynego wsparcia i zapewnień,że wszystko będzie dobrze.

Nie mogła z tym udać się do Ikuko.O pewnych rzeczach wolała powiedzieć dopiero po koronacji.Nie chciała ziemskiej rodziny wplątywać w sprawy magii ani narażać na niespodziewane ataki wroga.

Tylko ona ją mogła zrozumieć-biała dama księżycowego królestwa a zarazem matka z Silver Millenium.

-Córeczko-powiedziała kojącym głosem lekko się uśmiechając- nie obawiaj się przyszłości.Cokolwiek się stanie,wszystko się ułoży.

-Mamo!-odpowiedziała z niepokojem w głosie-Jak to się stanie skoro moja córka,Mała Dama może się nie narodzić.-dodała zwieszając głowę z poczuciem beznadziei.

-Jeśli zaufasz sobie i temu którego pokochało Twoje serce,jest szansa na zaistnienie w waszym życiu- odrzekła podchodząc do Serenity,objęła jej dłonie swoimi-a razem możecie naprawić błędy wychowawcze.

Selene obserwowała swoją wnuczkę będąc bardzo niezadowoloną z tego jak jest wychowywana przez jej córkę.Rozkapryszony,wredny dzieciak- zauważyła.

Teraz mogła interweniować zanim przyszła na świat.

-Muszę już iść-rzekła smutno,kontynuując-ale nie martw się na zapas,jak tylko będziesz w potrzebie,przyjdę.Zawsze będę nad wami czuwała.Żegnaj Serenity-dodała na koniec rozpływając się we mgle.

-Żegnaj mamusiu-pożegnała machając ręką na „do widzenia”.

Teraz poczuła się o wiele lepiej.Potrzebowała tego jak spragniony wody na pustyni.

Tymczasem kilka tysięcy kilometrów od Japonii,dwie wojowniczki szykowały się do powrotu po dwutygodniowym pobycie w Mangalore.

-Czas wracać,Haruka-san-pierwsza odezwała się morskowłosa-czuję energię Plutona-kontynuowała.

-Oby to nie był kolejny wróg-usłyszała obejmującą ją Uran.-a tak swoją drogą,jakim cudem czujesz aurę innej wojowniczki?-dopytywała czując zazdrość.

-Czuję że coś chce nam przekazać.Obserwowałam ocean kiedy brałaś kąpiel- usmiechnąwszy się spojrzała na partnerkę w oczy-jesteśmy tam potrzebne,ale nie wyczuwam zagrożenia.

-Dobrze,odlecimy jutro o 14:30 z Madrasu-spokojnym głosem z ulgą powiedziała Haruka.

Resztę wolnego czasu poświęciły na pakowaniu bagaży.Nie zapomniały o pamiątkach dla pozostałych strażniczek ich księżniczki ani jej samej.

Dla wszystkich kupiły drobne upominki.

Zmienne koleje losu- cz.III

*życzę miłego czytania😗

💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫💫

Postanowiła poczekać aż Hotaru wróci ze szkolnej wycieczki.

Teraz była sama w domu.Ciemnowłosa wojowniczka zniszczenia i odrodzenia była w tym czasie na dwudniowej wycieczce szkolnej nad jeziorem,gdzie wraz z klasą poznawała tajniki żeglarstwa,a Uran i Neptun wybrały się do Indii,aby oczyścić umysł i same siebie.

Wiedziały,że tylko tak odkupią winy po tym co zrobiły w czasie walki z Chaosem.

„Jest jeszcze dużo czasu”- pomyślała czując przypływ pozytywnych myśli i energii.

Pokój Usagi, czwartek wieczorem.

Od miesiąca czarna kotka Luna bacznie obserwowała swoją podopieczną a jednocześnie wiedziała dobrze kim się opiekuje.

Teraz zauważyła u Bunny jakby przygnębienie.Mogła się tylko domyślać kto wywołał taki chaos w sercu jej pani.

-To przez Gwiazdę Walki,prawda?- spytała smutno podchodząc do nastolatki wpół leżącej na biurku z widocznymi śladami łez.

-Nie chciałam aby do tego doszło-wyrzuciła z siebie mocno pochlipując- ale stało się-dodała całkiem się rozklejając.

Chwyciwszy chusteczkę mocno wydmuchała ciągle cieknący nos,po czym kontynuowała.

-A teraz tak bardzo mi go brakuje-krzyczała roztrzęsiona-nie wiem kiedy to się stało,ani gdzie- skłamała.Od razu przypomniała sobie scenę z lunaparku,kiedy czarnowłosy czule objął ją ramieniem przed atakiem Żelaznej Myszy.A może to stało się gdy praktycznie poddała się stając w obronie przyjaciela.

-A teraz nawet nie wiem jak się z nimi skontaktować-powiedziała to z głębokim żalem i poczuciem bezradności.

-Usagi-chan,musisz być silna-odrzekła jej kotka-razem z dziewczynami znajdę sposób i dowiem się co z Chibiusą-dodała czując pozytywne emocje,nie rozumiejąc jakim cudem się pojawiły.

W końcu mały różowowlosy diabełek to przyszła córka jej pani- księżniczki Serenity.

Dobrze,że jej łez nie widzi ani Mars ani Uran.Znowu ostro by jej przygadały.

Nie chciała być beksą hak kiedyś.Co jak co,ale jako przyszła władczyni powinna być twarda jak głaz.Tylko w samotności mogła sobie pozwolić na wyzwolenie emocji i łzy.

Zmienne koleje losu- cz.II

Witam ponownie.tym razem może nieco dłużej zostawię was z historią z dedykacją dla fanki i anyżka.

________________________________________________________________



W tym samym czasie Mamoru rozmyślał nad wdrożeniem swojego planu popijając herbatę przy biurku w swoim pokoju.

„Trzeba tak zrobić.Nie ma innej opcji”-pomyślał wstając chwycił tylko telefon i wybrał numer do Setsuny.

„Z nim będzie szczęśliwsza”-przemknęło mu przez myśl-„a i wszechświat skorzysta na tym bardziej niż gdyby została ze mną”.

-Dzień dobry,Sets- powiedział zmieszanym głosem do słuchawki.

-Cześć Mamoru- odpowiedział mu dobrze znany głos władczyni czasu i przestrzeni-czy coś się stało?

-Nie,wszystko w porządku.Spotkajmy się na tydzień przed moimi urodzinami.Chcę z wami porozmawiać-zamyślił się-tylko nie mówcie nic Usagi- powiedział,po czym pożegnał się i rozłączył.

Czarodziejka z Plutona długo myślała nad słowami księcia,ale nie dała tego po sobie poznać.Co jak co,ale pewne rzeczy powinna wiedzieć i rozumieć,a teraz jakby czuła jakąś blokadę.

„Muszę zasięgnąć rady u Hotaru”-pomyślała,po czym zajęła się porządkowaniem dokumentów w swoim segregatorze.Jako wiecznie głodny wiedzy naukowiec miała ich naprawdę dużo.

Myślała też nad tym,czy powinna poinformować też inner senshi.Stwierdziła,że skoro są one najbliższymi współtowarzyszkami i przyjaciółkami,jak najbardziej powinna je w to wciągnąć.Tylko jak to zrobić nie wzbudzając podejrzeń u księżniczki?

Kiedy już udało się jej uporać z dokumentami,usiadła w salonie na sofie popijając kawę oddała się czytaniu jednej z ulubionych książek popularnonaukowych.

Nie upłynęło nawet pół godziny kiedy odezwał się telefon.Spojrzała- Mamoru-„może czegoś zapomniał powiedzieć?”- pomyślała odkładając lekturę.

-Zapomniałeś coś dodać- zapytała,choć czuła że tak.

-Zapomniałem dodać,aby na spotkaniu były także Innerki-usłyszała po drugiej stronie.

-Właśnie myślałam czy mamy być tylko my,czyli ja,Uran,Neptun i Saturn- powiedziała nieco rozbawiona tą sytuacją.

Zawsze uważała go jako osobę poukładaną,a tu surprise- zapomniał o takim szczególe.No ale to nic.

-Najbardziej mi zależy na waszej czwórce i Venus- powiedział zdecydowanym głosem,po czym rozłączył się.

Meio tylko pokręciła głową z uśmiechem powracając do lektury.

*Obiecuję,że następnym razem będzie dłuższe.muszę trochę przemyślec to co już napisałam,żeby dopisać ciag dalszy ciekawiej niż w pierwowzorze.pozdrawiam

Zmienne koleje losu- cz.I

Cześć wszystkim.Tak jak obiecałam, daję moje pierwsze wypociny 🙂

Od momentu odejścia Trzech Gwiazd minęły już dwa miesiące.Z początku wszystko toczyło się jak przed odlotem Mamoru do Stanów, jednak z każdym dniem Usagi czuła ogromny ciężar w sercu a i jej ukochany coraz mniej czasu poświęcał na spotkania z nią.

W tym samym czasie moonka* postanowiła przemyśleć parę spraw w samotności. A,że była nieco osłabiona jakimś wirusem,nikt nie miał do niej o to pretensji choć był środek tygodnia.

Usiadła przy biurku wsłuchana w kojący głos Seiyi z płyty jak zwykle śpiewającego o miłości wraz z braćmi.

Nawet nie zauważyła,kiedy uroniła pierwszą łzę…

„Czyżbym jednak go pokochała?”-pomyślała mając przed oczami scenę z lunaparku,kiedy ją czule objął przed atakiem Żelaznej Myszy.

Tak,tęskniła ale jak zawsze dopiero teraz to zrozumiała-czyli o pięć minut za późno.A może nie jest jeszcze za późno?…

************************************************************************************************************************************************

*taką ksywkę wymyśliłam dla Usy.na razie to tyle.

trochę pozmieniałam pierwowzór.

Zmienne koleje losu- zapowiedź

Właśnie wymyśliłam tytuł pierwszego opowiadania.

Wiele opowiadań już napisano o związku Usagi z Seiyą,więc postanowiłam też coś stworzyć.Zdaję też sobie sprawę że trudno teraz będzie wymyśleć coś nowego i oryginalnego.Szczególnie dla kogoś takiego jak ja.

Jestem dość bardzo przywiązana do anime z lat ’90tych.

Liczę na ciepłe przyjęcie moich wypocin.